Codzienna łaska
i
Dary składane w świątyni Tirta Empul na Bali; zdjęcie: Pier Francesco Grizi/Unsplash
Pogoda ducha

Codzienna łaska

Jay Griffiths
Czyta się 6 minut

Rytuały ochronią nas nie tylko przed duchową pustką, ale także przed zupełnie realnym końcem świata.

Rytualne ofiary można tu składać wszędzie, kapliczką jest nawet mała stacja benzynowa z jednym dystrybutorem paliwa. Przy wodospadzie pachnie dymem z kadzidła, na figowcu wiszą girlandy kwiatów. Każdego ranka kobiety na Bali przygotowują nawet po 50 darów wotywnych. Garść płatków hibiskusa, hortensji lub aksamitek, kilka kropli olejku z plumerii i chwila dziękczynnego szeptu. Balijskie dary, zwane canang sari, mogą też przybierać bardziej metonimiczną postać: biletu autobusowego składanego w intencji bezpiecznej podróży, garści drobnych (w nadziei na trochę więcej pieniędzy) albo prezerwatywy, przez którą – jak mi wyjaśniono – chce się powiedzieć: „więcej seksu, mniej dzieci”. Są pewnego rodzaju prywatną wiadomością dla boga, niezobowiązującą wskazówką.

Żadna kultura i prawie żaden człowiek nie może funkcjonować

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Najszczęśliwsze państwo świata
i
Klasztor Taktshang Goemba (Gniazdo Tygrysa), Paro, Bhutan; zdjęcie: Sagarnil Das/Getty Images
Wiedza i niewiedza

Najszczęśliwsze państwo świata

Kazimierz Pytko

Był raz król, który uratował swój lud przed złudzeniami. Zamiast bogactwa mierzył zadowolenie z życia. W krainie tej do dziś nie ma reklam ani żebraków. A czego jest dużo? Satysfakcji per capita.

Gdy pół wieku temu władca niewielkiego himalajskiego królestwa zapowiedział, że miernikiem rozwoju jego kraju nie będzie tempo wzrostu produktu krajowego brutto, lecz narodowego szczęścia, uznano to za kaprys ekscentryka albo despoty. A jednak 30 lat później magazyn „Time” zaliczył króla Bhutanu do osób, które swoją wyobraźnią, talentem oraz siłą moralną kształtują i zmieniają świat.

Czytaj dalej