Pływanie jest jak zen
i
Plaża w Blankenberge, Belgia. Fotografia z katalogu „Views of Architecture and Other Sites in Belgium”, wydanym przez Detroit Publishing Company, 1905. Źródło: Wikimedia Commons.
Promienne zdrowie

Pływanie jest jak zen

Rozmowa z Piotrem Kieżunem, pasjonatem literatury i pływania
Agnieszka Drotkiewicz
Czyta się 12 minut

Historia pływania może sporo też powiedzieć nam o kulturze i sztuce – zresztą nie bez kozery znakomitymi pływakami byli choćby Czesław Miłosz czy lord Byron. Z Piotrem Kieżunem, redaktorem tygodnika „Kultura Liberalna”, pasjonatem literatury i pływania, rozmawia Agnieszka Drotkiewicz.

Agnieszka Drotkiewicz: Prowadzisz blog „Świat wpław” poświęcony różnym aspektom historii pływania. Zacznijmy zatem od początku, czyli od starożytnej Grecji…

Piotr Kieżun: Wydawać by się mogło, że pływanie było wtedy ważnym elementem życia: dookoła morze, społeczeństwo usportowione, wojny z Persami prowadzi się na wodzie etc. Tymczasem kiedy zacząłem zgłębiać temat, okazało się, że na żadnym z czterech największych igrzysk olimpijskich organizowanych w starożytnej Grecji wśród dyscyplin nie było pływania. Grecy nie pływali na czas, nie ścigali się. Co prawda, pływanie jako konkurencja sportowa pojawia się u Pauzaniasza, gdy wspomina on o lokalnych zawodach podczas igrzysk organizowanych ku czci Dionizosa. Tyle że jak spojrzymy na źródłosłów użytego tam słowa kolymbos – „pływanie”, to okazuje się, że oznacza ono w pierwszym rzędzie „nurkowanie”. Nie ma więc mowy o ściganiu się wpław, co najwyżej o skokach do wody. Małe rozczarowanie, ale w sukurs – jak to bywa w studiach nad starożytną Grecją – przychodzi nam Platon. W swoich Prawach podaje on definicję człowieka głupiego: głupcem jest „[…] ten, który ani czytać, ani pływać nie umie”. To zdanie daje do myślenia, bo jeśli uznamy, że nie jest to prawda filozoficzna Platona, tylko przytoczone przez niego greckie powiedzenie, to znaczyłoby, że Grecy – mimo że się nie ścigali w zawodach – w większości umieli pływać. Nie uważali się przecież za naród głupców.

„Nurek z Paestum” z tzw. grobowca nurka, Paestum, Włochy, 480-470 p.n.e. (fragment). Źródło: Wikimedia Commons

I teraz w historii pływania następuje długa, długa przer

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Natura jest radośnie złośliwa
i
zdjęcie: Louis Reed/Unsplash
Wiedza i niewiedza

Natura jest radośnie złośliwa

Agnieszka Drotkiewicz

Agnieszka Drotkiewicz: Jednym z wiosennych tematów „Przekroju” jest bocian. Pomyślałam, że to dobry pretekst, żeby porozmawiać o genetyce.

Prof. Ewa Bartnik: Kiedy moja córka była mała i czytałam jej opowieść o Dumbo, który został przyniesiony przez bociana, ona zapytała: „Czy mamusia nie mogła go urodzić?”. Wniosek jest taki, że motyw bociana w bajkach dla 4- czy 5-letnich dzieci bywa przeterminowany (śmiech). Zresztą nawet jeśli bocian ma przynieść dzieci, to wciąż nie wiadomo, dlaczego one są podobne do rodziców – od tego jest genetyka.

Czytaj dalej