Zagajnik – 3/2019
i
zdjęcie: Matt Senior/Unsplash
Dobra strawa, Duch + Ciało

Zagajnik – 3/2019

Łukasz Łuczaj
Czyta się 6 minut

Sekrety i skarby letnich łąk i lasów.

Krewki antydepresant

Dziurawiec swoją nazwę zawdzięcza widocznym pod światło dziurkom na liściach. Wiele jego nazw ludowych odnosi się także do krwi – krew Pana Jezusa, krew Matki Bożej, zajęcza krewka. A to dlatego, że płatki tego ziela, a u dziurawca plamistego także liście, pokryte są czerwonawymi plamkami, jakby pochlapane krwią. Oprócz tego zanurzone w oleju lub alkoholu uwalniają czerwony barwnik.

Dziurawcowi przypisywano wielką moc, szczególnie w naszych Karpatach. Wierzono tam, że położony przy kołysce dziecka odstrasza złe demony żeńskie zwane mamunkami lub dziwożonami, które zakradały się do kołysek, aby podmienić ładne dzieci na swoje brzydkie.

Dziurawca używano do leczenia różnych chorób, głównie przewodu pokarmowego. Dzisiaj jednak mówi się dużo o jego silnym antydepresyjnym działaniu. Pamiętać należy, że będą je miały tylko ekstrakty tłuszczowe i alkoholowe, np. nalewka. Zaparzona herbatka z dziurawca będzie jedynie działać jak placebo!

Informacja

Z ostatniej chwili! To trzecia z Twoich pięciu treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu. Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej!

Subskrybuj


Pionierska płeć

Czy wiecie, że twardość drewna można ocenić po tym, jakiego rodzaju jest jego nazwa? Najtwardsze drzewa mają zawsze męską: cis, grab, dąb, jesion, jawor, klon, buk itd. Drzewa pionierskie, zasiewające się na opuszczonych polach, lekkonasienne i o miękkim drewnie są rodzaju żeńskiego, np. olcha, wierzba, iwa, osika, topola. Żeńskie są także brzoza, jodła i sosna.

Brzoza jest też pionierska, ale drewno ma średniej twardości. Jodła już pionierska nie jest, sosna trochę tak – oba gatunki mają drewno niezbyt twarde, raczej lekkie.

Ta dosyć mocna reguła nie sprawdza się już przy nazwach drzew gatunków obcych. Na przykład akacja (robinia) ma drewno twarde, a nazwę rodzaju żeńskiego.


Przysmak Indian koło Kielc

Świdośliwa to jeden z najsmaczniejszych owoców wczesnego lata. Chyba nie jest zbyt popularna przez swoją dziwną i długą nazwę, która brzmi jak imię jakiegoś słowiańskiego straszydła. Po łacinie jest nie lepiej: Amelanchier – jak bohater rycerskiego eposu. Czy nie można by tego krzewu ochrzcić jakoś krócej i zwyczajniej?

Ale nie czepiajmy się już nazwy, tylko zajmijmy samą rośliną. Jest to wysoki krzew – w Polsce przede wszystkim ogrodowy. Wiosną pokrywa się białymi kwiatami, a na przełomie czerwca i lipca czerwonymi, czarnymi i niebieskimi owocami, które smakują jak jagoda (borówka czernica), tylko nie trzeba się po nie schylać, bo rosną na wysokości naszych oczu. W uprawie są głównie gatunki amerykańskie – notabene ulubiony pokarm Indian. Pierwsi Amerykanie suszyli je na zimę lub dodawali do pemmicanu, suszonego mięsa.

Jeśli chodzi o występowanie dzikie, to w cieplejszych nieco rejonach Europy (we Francji, Włoszech, w Chorwacji, na Węgrzech) rośnie świdośliwa jajowata – w Polsce widywano ją kiedyś w Tatrach. Za to w naszych niżowych lasach często dziczeją gatunki amerykańskie, np. świdośliwa olcholistna, lamarcka czy kłosowata. Całe ich łany widziałem np. w Łomiankach koło Warszawy lub w okolicach Stopnicy na Kielecczyźnie.


Różowy przybysz z Kaszmiru

Jedną z najbardziej inwazyjnych roślin, które pojawiły się w Polsce w ostatnich kilkudziesięciu latach, jest niecierpek himalajski Impatiens glandulifera. To piękna jednoroczna roślina o ciemnoróżowych kwiatach. Pochodzi z Himalajów, z kotliny Kaszmiru. Uprawiana od dawna w polskich ogródkach często z nich ucieka i tworzy łany nad rzekami. Niecierpek himalajski najpowszechniejszy jest na południu Polski, gdyż tu opady są większe niż na północy, a on lubi wilgotny klimat (kilka ostatnich suchych lat nieco mu zaszkodziło).

Nie jest to na szczęście jedynie chwast. Ma bardzo smaczne nasiona i do tego bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe. Nasz przybysz jest w Kaszmirze jadany. W Chinach niecierpki są nazywane dzikim sezamem, gdyż ich nasiona wyglądają oraz smakują podobnie. W Polsce mamy i nasz rodzimy jadalny niecierpek pospolity o pięknych żółtych kwiatach. Jest nieco drobniejszy i roś­nie głównie w lasach. Najbardziej rozpowszechniony jest u nas niecierpek drobnokwiatowy, ma on jednak tak maleńkie kwiaty i nasiona, że zbieranie go mija się z celem.

A nazwa „niecierpek” (jak również jej łaciński odpowiednik impatiens – niecierpliwy) bierze się stąd, że owoce po dotknięciu od razu wystrzeliwują na parę metrów swoje nasiona.


Maki i chabry

Dlaczego maki pojawiają się w różnych miejscach i znikają? I dlaczego jest ich coraz mniej? Otóż jest to roślina o drobnych i lekkich nasionach. Kiełkuje tylko tam, gdzie ziemia została naruszona. A więc znajdziemy maki na polach uprawnych czy na placach budów. Dawniej wyrastały w lejach po bombach. Stąd mak jest symbolem pierwszej wojny światowej i tzw. Remembrance Day (11 listopada) w Wielkiej Brytanii, a u nas śpiewa się „Czerwone maki na Monte Cassino”.

Kiedyś łany zbóż zakwitały w czer­wcu na czerwono. Teraz jednak pola opryskiwane są wiosną środkami zwalczającymi kwiaty dwuliścienne. Zanikają maki, chabry, kąkole, rumianek. Można uprawiać je jedynie w ogrodach. Trzeba jednak pamiętać, aby co roku skopać ziemię, by w ten sposób sprowokować nowe nasiona do kiełkowania (mak jest gatunkiem jednorocznym). Nasiona maku są na szczęście bardzo trwałe, żyją w glebie kilkadziesiąt lat, a może nawet dłużej. Jeśli więc na obecnej łące było 50 lat temu pole i teraz zaoramy grunt, pojawią się maki. No i jeszcze jedno: maki nie lubią kwaśnych i ubogich gleb – najlepiej rozwijają się na zasobnych w składniki pokarmowe. Dlatego funkcjonowało powiedzenie: „Gdzie w zbożu dużo maku, gospodarz chodzi w kubraku”. A tam, gdzie gleba była uboższa, dominowały chabry bławatki.

Chaber był ulubionym kwiatem cesarza Wilhelma I, symbolem pruskich cnót i zjednoczenia Niemiec. Może właśnie dlatego stał się później emblematem nazistów – w Austrii, gdzie NSDAP była nielegalna do 1938 r., nosili go oni jako znak rozpoznawczy. Obecnie używa go także nacjonalistyczna Wolnościowa Partia Austrii. Aż trudno uwierzyć, że ten piękny kwiat ma tak czarny epizod w historii.


Grzybolubni i grzybobojni

W połowie XX w. małżeństwo Walentyna Pawłowna Wasson i Gordon Wasson ukuło termin mykofilia, czyli grzybolubstwo, na określenie narodów takich jak Polacy, które szaleją za grzybami (podobnie jak rosyjscy krajanie Pawłownej). Przeciwstawili mu termin mykofobia, czyli strach przed grzybami. Wiele społeczności mykofobowych znajdziemy w krajach germańskich, a także np. w Amazonii.

Mój doktorant Marcin Kotowski przez kilka lat prowadził badania terenowe na temat zbieractwa grzybów wśród mieszkańców Mazowsza. W efekcie otrzymaliśmy najdłuższą listę tradycyjnie jadanych gatunków grzybów (ponad 80), jaką kiedykolwiek w historii odnotowano w jakimkolwiek rejonie świata. Oby tylko jak najwięcej mieszkańców Mazowsza nie poprzestawało na prawdziwkach i kurkach. Wyniki badań możecie znaleźć w piśmie „Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine”.


Koniecznie z żagielkiem

Niezwykle ważny jest moment zbioru – jeśli wybierzemy odpowiedni, nasze herbatki z lipy będą miały niezrównany aromat. Lipy kwitną teraz wcześniej niż dawniej: szerokolistna zwykle już w czerwcu, a drobnolistna pod koniec czerwca lub na początku lipca. Kwiaty tej drugiej, choć mniejsze, są dużo bardziej aromatyczne, więc tego właśnie gatunku powinniśmy szukać.

Kwiat zbieramy, gdy jest w pełni rozwinięty, tzn. otworzył się i ma widoczne słupki i pręciki, które nie zdążyły jeszcze zwiędnąć. Odrywamy go wraz z żółtym listkiem żagielkiem znajdującym się pod nim. To zapewni najwyższą jakość surowca. Na kubek naparu bierzemy całą garść suszonych kwiatów. Po zalaniu wrzątkiem czekamy około 10 minut.

rysunek z archiwum – nr 1165/1967r.
rysunek z archiwum – nr 1165/1967r.

Czytaj również:

Zagajnik – 2/2019
i
"Ogród poetów I", Vincent van Gogh, 1888 r./Art Institute of Chicago (domena publiczna)
Duch + Ciało, Żywioły

Zagajnik – 2/2019

Łukasz Łuczaj

Topola z patyka

Niektóre rośliny ukorzeniają się same po wetknięciu gałązki w ziemię. Znana jest na przykład żywotność wierzby i z tego powodu przypisywano jej życiodajne moce. Nie wszystkie jednak wierzby mają taką zdolność – pospolita w lasach iwa (zbierana na wielkanocne bazie) tak się nie zachowuje. Z patyka rozmnożymy natomiast wierzbę białą, kruchą, wiklinę czy wierzbę płaczącą. Z grubych kijów możemy posadzić las topól. Także czeremcha dobrze rozmnaża się wegetatywnie. Zarówno wierzba, topola, jak i czeremcha to rośliny lasów nadrzecznych, gdzie powodzie lub niestabilny grunt powodują częste przewracanie się drzew. Dzięki wypuszczaniu korzeni przy kontakcie z wilgotnym gruntem powalone gałęzie mogły przekształcać się w nowe drzewa. Z drzew iglastych z gałązek wetkniętych w ziemię dobrze rozmnażają się świerk i tuja. Pośród krzewów zdolność do rozmnażania z gałęzi (bez używania hormonalnych ukorzeniaczy) jest dużo częstsza i dotyczy prawie połowy gatunków. Można tu wymienić forsycję, suchodrzew, tawułę i dereń biały (dereń jadalny – niestety nie).

Czytaj dalej