Chociaż przekonania kierują niemal wszystkimi naszymi działaniami i decyzjami, często nie zauważamy ich, dopóki nie zostaną podważone. Czym właściwie one są, skąd się biorą i czy można je obiektywnie zbadać?
Wyobraźmy to sobie: na środku ulicy, przy której mieszkasz, ląduje okrągły obiekt kształtem przypominający spodek, ale niewiększy od przeciętnego sedana. Wychodzą z niego dwie postacie – obie zielone, z ekscentrycznymi fryzurami. Pierwsza: z włosami ogniście rudymi, krótka góra, długi tył – à la David Bowie. Druga: z olbrzymim afro – à la Jimi Hendrix. „Bowie”, wyraźnie rozdrażniony, podniesionym głosem tłumaczy coś „Hendriksowi”, wskazując to na otaczające ich budynki, to na ekran trzymanego przed sobą urządzenia. Czy w takiej sytuacji nie przyszłoby ci do głowy, że „Bowie” jest przekonany, iż zabłądzili, i stara się to uzmysłowić „Hendriksowi”? Jednak przypisywanie przekonań kosmitom jest trudne, więc do tej historii jeszcze wrócimy.
Zgodnie z rozkładem
Przekonania to na pierwszy rzut oka temat niewart większego zainteresowania. One po prostu są: choć czasem zastanawiamy się nad poglądami politycznymi, religijnymi czy moralnymi, znakomita część naszych przekonań – takich jak to, że tramwaj numer 8 odjeżdża z przystanku Korona o 13.17 albo że nasz kolega Adam regularnie mówi „cześć” do psa sąsiada, ignorując samego sąsiada – pozostaje dla nas prawie niewidzialna. Przynajmniej dopóki ktoś ich nie zakwestionuje. Tymczasem filozofowie, psycholodzy i neuronaukowcy od lat spierają się, czym przekonania są i czy w ogóle istnieją.
Doprecyzujmy jednak najpierw znaczenie samego terminu. Klasycznie uznaje się, że „być przekonanym” – czy też „sądzić”, „uważać” albo „mniemać” – oznacza przyjmować pewien opis świata za prawdziwy i być skłonnym do działania zgodnie z nim. Jeśli chcę wsiąść do tramwaju numer 8 i jestem przekonany, że odjeżdża on spod