Dziwny świat przekonań Dziwny świat przekonań
i
ilustracja: Marek Raczkowski
Wiedza i niewiedza

Dziwny świat przekonań

Piotr Szymanek, Jędrzej Grodniewicz
Czyta się 16 minut

Chociaż przekonania kierują niemal wszystkimi naszymi działaniami i decyzjami, często nie zauważamy ich, dopóki nie zostaną podważone. Czym właściwie one są, skąd się biorą i czy można je obiektywnie zbadać?

Wyobraźmy to sobie: na środku ulicy, przy której mieszkasz, ląduje okrągły obiekt kształtem przypominający spodek, ale niewiększy od przeciętnego sedana. Wychodzą z niego dwie postacie – obie zielone, z ekscentrycznymi fryzurami. Pierwsza: z włosami ogniście rudymi, krótka góra, długi tył – à la David Bowie. Druga: z olbrzymim afro – à la Jimi Hendrix. „Bowie”, wyraźnie rozdrażniony, podniesionym głosem tłumaczy coś „Hendriksowi”, wskazując to na otaczające ich budynki, to na ekran trzymanego przed sobą urządzenia. Czy w takiej sytuacji nie przyszłoby ci do głowy, że „Bowie” jest przekonany, iż zabłądzili, i stara się to uzmysłowić „Hendriksowi”? Jednak przypisywanie przekonań kosmitom jest trudne, więc do tej historii jeszcze wrócimy.

Zgodnie z rozkładem

Przekonania to na pierwszy rzut oka temat niewart większego zainteresowania. One po prostu są: choć czasem zastanawiamy się nad poglądami politycznymi, religijnymi czy moralnymi, znakomita część naszych przekonań – takich jak to, że tramwaj numer 8 odjeżdża z przystanku Korona o 13.17 albo że nasz kolega Adam regularnie mówi „cześć” do psa sąsiada, ignorując samego sąsiada – pozostaje dla nas prawie niewidzialna. Przynajmniej dopóki ktoś ich nie zakwestionuje. Tymczasem filozofowie, psycholodzy i neuronaukowcy od lat spierają się, czym przekonania są i czy w ogóle istnieją.

Doprecyzujmy jednak najpierw znaczenie samego terminu. Klasycznie uznaje się, że „być przekonanym” – czy też „sądzić”, „uważać” albo „mniemać” – oznacza przyjmować pewien opis świata za prawdziwy i być skłonnym do działania zgodnie z nim. Jeśli chcę wsiąść do tramwaju numer 8 i jestem przekonany, że odjeżdża on spod

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Wodziczka Wodziczka
i
kolaż: „Przekrój"
Wiedza i niewiedza

Wodziczka

Tomasz Sitarz

Wystarczy odrobina światła, by materia zaczęła zadawać pytania o sens istnienia.

Cywilizacja już dawno zasiedliła swoją galaktykę, a teraz, gdy jej zapotrzebowanie energetyczne rosło, wyciągała macki rozwoju ku pobliskim skupiskom gwiazd. Wtedy właśnie zapadła decyzja o budowie sztucznych układów, w których planety będą pełnić funkcje magazynów niezbędnych zasobów. Proces polegał na ściskaniu ogromnych ilości wodoru, aż rozpalał się on fuzją jądrową i rodził gwiazdę. Następnie do układu dostarczane były syntetyczne planety. Ich płaszcz zbudowano z trwałego polimeru, a wnętrze wypełniono zasobem, który miał być tam przechowywany. Najcześciej chodziło o wodę, którą utrzymywano w stanie sterylnym, aby wydłużyć jej przydatność do użycia.

Czytaj dalej