Geniusz na czterech łapach Geniusz na czterech łapach
i
zdjęcie: domena publiczna, opracowanie graficzne: ‚‚Przekrój"
Wiedza i niewiedza

Geniusz na czterech łapach

Anna Mikulska
Czyta się 17 minut

To nie rasa, lecz relacja z człowiekiem najsilniej kształtuje psie zachowanie. I chociaż my ich często nie rozumiemy, na szczęście psy rozumieją nas.

Brian Hare, po kilkunastu latach badań psów, przeszkoleniu ponad stu szczeniąt w psim przedszkolu na Uniwersytecie Duke’a oraz przeanalizowaniu danych, które pozyskał od dziesiątek tysięcy psów w ramach projektu Dognition, nie ma wątpliwości: rasa w bardzo niewielkim stopniu wpływa na cechy psów. Każdy jest wyjątkowy. Z profesorem antropologii ewolucyjnej rozmawiamy o udomowieniu, cierpliwości i dzieleniu się poduszką.

Anna Mikulska: Jako dziecko marzyłam o psie, yorku – rodzice kupili Roxy. Później znaleźliśmy kundelkę Alex. Roxy była agresywna, a Alex nie radziła sobie na spacerach. Przez lata uznawaliśmy, że „one tak mają”. Dziś wiem, że zachowanie psa zależy również od głębokiej relacji z ludźmi. Ty zrozumiałeś to już jako ośmiolatek.

Brian Hare: Lubię myśleć, że wychował mnie Oreo – czarny labrador, którego uważałem za mojego najlepszego przyjaciela. Pomiędzy moim 8. a 18. rokiem życia wszystko robiliśmy wspólnie i chodziliśmy razem wszędzie, tylko nie do szkoły. Najzabawniejsze były nasze wycieczki rowerowe. Gdziekolwiek jechałem, on biegł za mną. Kiedy parkowałem rower i wchodziłem do jakiegoś budynku, siadał i czekał, a kiedy wychodziłem, był już gotowy do drogi.

Zdarzało się, że gdy zostawałem na noc u mojego kolegi, on kładł się na podłodze w garażu. Następnego ranka wracał ze mną do domu. Był do mnie tak przywiązany, że wolał spać na betonie, byle tylko być jak najbliżej. Do dziś mnie to zadziwia. To więcej, niż sam zrobiłbym dla drugiego człowieka. Jeśli to nie jest miłość, to nie wiem, co nią jest.

Wciąż trudno mi uwierzyć, że od&nb

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Udomowieni Udomowieni
i
„Kobieta i pies przy stole", Pierre Bonnard, 1908 r., Barnes Foundation (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Udomowieni

Ewa Pluta

Piekielna bestia strzegąca zaświatów, duchowy przewodnik, pieseł z memów – pies jest lustrem ludzkich pragnień i lęków.

Sara lubi spędzać poranki na kanapie. Trochę śpi, a trochę czuwa, czasem się przeciąga, by po chwili znowu zapaść się w zielony, miękki plusz. Nie zauważa mnie, gdy wchodzę do pokoju, ale nie mam o to pretensji. Do braku reakcji można się przyzwyczaić. Tym bardziej cieszy okazjonalny dotyk łapy na dłoni, gdy Sara czasem decyduje się na kontakt, zwykle w czasie burzy, której się panicznie boi, lub gdy wyczuwa na moim talerzu łakomy kąsek. Siadam obok niej ostrożnie, by jej nie spłoszyć. Poza tym to nie jest już moja kanapa, prawo własności do niej oddałam sześć lat temu. Jestem na niej tylko gościem, korzystam z prawa łaski do komfortu. Sara podnosi się, siada na tylnych łapach, znowu się przeciąga, kieruje wzrok w stronę okna. Podążam za nim. Magnolia jest tak rozłożysta, że poza nią widok nie pomieści już wiele więcej; na drugim planie są jedynie skrawki nieba i sąsiednia kamienica. W napięciu czekam, czy pojawi się bohaterka poranka, ruda jak Sara, ale znacznie od niej zwinniejsza. Jest! Sara napręża ciało, uporczywie wpatruje się w magnolię, zadziera głowę. Wiewiórka skacze z gałęzi na pień, z pnia na wyższą gałąź, by w końcu zniknąć w koronie drzewa.

Czytaj dalej