Ferdydurke – Witold Gombrowicz
„Gdyż nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka”.
Witold Gombrowicz, Ferdydurke, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1996, s. 20.
„Gdyż nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka”.
Witold Gombrowicz, Ferdydurke, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1996, s. 20.
„Więc jeśli raczysz posłuchać, Kiciu, to powiem ci, co ja sądzę o Lustrzanym Domu. Otóż po pierwsze, tam jest pokój, który widać za szkłem: taki sam jak nasz salon, tylko że wszystko w nim jest na odwrót. Widzę go w całości, kiedy wejdę na krzesło – oprócz tego kawałka tuż za kominkiem. Och! Jak ja bym chciała tam zajrzeć! Tak bym się chciała dowiedzieć, czy oni też palą w zimie ogień w kominku: bo wiesz, nigdy nie ma tej pewności, chyba że u nas dymi, wtedy i tam również dymi… ale to może być na niby, tylko żeby wyglądało, że się u nich pali. No, a poza tym książki są podobne do naszych, tylko słowa w nich są na odwrót: to wiem, bo podniosłam jedną z naszych książek do Lustra i tam też podnieśli”.