Wywiad z profesorem Janem Stefaniukiem z Uniwersytetu Warszawskiego, psychologiem, psychiatrą, kulturoznawcą, specjalistą w dziedzinie reinkarnacji.
Tomasz Wiśniewski: Skąd w ogóle wywodzi się idea wędrówki dusz?
Jan Stefaniuk: Z doświadczenia. Pozwoli pan, że naprowadzę pana na odpowiedź i zapytam: dlaczego tak bardzo lubimy potrawy słone?
Hmm… Przyznaję, że nie mam pojęcia.
A woda w oceanie, morzu – jaki ma smak?
Słony.
Otóż to. Nasze upodobanie do słonych potraw bierze się z preegzystencjalnych zasobów pamięci przechowujących nasze wspomnienia, kiedy jako ryby pływaliśmy w głębokich wodach.
To ciekawe. A czy posiada Pan jakieś inne dowody na istnienie reinkarnacji?
Jeśli potrzeba na coś kilku dowodów, to znaczy, że żaden nie jest wystarczający. Ale niech będzie: przyrost naturalny.
Proszę zobaczyć, jaka eksplozja demograficzna ma miejsce w Chinach oraz Indiach, mieszka tam obecnie 3/5 ludzkości.
I jaki ma to związek z reinkarnacją?
Ludzie chcą się odradzać na terenach, gdzie reinkarnacja jest faktem powszechnie znanym i akceptowanym. To znacznie pomaga w rozwoju duchowym. Ludzie nie tracą czasu, odradzając się na Zachodzie, gdzie dogmatyka naukowa zezwala na raptem jedną egzystencję.
Od dobrych kilku dziesięcioleci pracuje Pan nad różnymi przypadkami pamięci wcześniejszych wcieleń. Mógłby Pan powiedzieć o najciekawszych z nich?
W mojej pracy badawczej spotkałem się z inkarnacjami kamieni, grzybów, byli też wielcy lamowie, wtajemniczeni, małpy, lisy, żmije, chrabąszcze.
Nie wiem, czy nie byłoby to zbyt intymne pytanie, ale czy mógłby Pan Profesor podzielić się jakimiś swoimi wspomnieniami z wcześniejszych wcieleń?
W swoim ostatnim wcieleniu byłem koniem pociągowym w wiosce na Podlasiu, koniem dość pracowitym i zasłużonym w życiu wsi. Tą zasługą karmiczną wyjaśniam sobie odrodzenie się w obecnym życiu i posiadanie państwowej posady na uniwersytecie.
I na tym budującym moralnie wątku zakończymy. Dziękuję za rozmowę.