Śmierć albo skok na bombę
i
ilustracja: Tomek Kozłowski
Rozmaitości

Śmierć albo skok na bombę

Ewa Pawlik
Czyta się 4 minuty

Większość panelistów „Przekrojowego” cyklu międzypokoleniowych dyskursów definiuje życie jako kontinuum samopodtrzymującej się informacji. Kontrowersje i różnice zdań pojawiają się jednak wtedy, gdy rozmowa schodzi na temat śmierci.

To trudny temat i uczciwie przyznajemy, że nie byliśmy pewni, jak go ugryźć. Ostatecznie rozwiązanie podpowiedzieli nam sami paneliści, proponując, abyśmy wgryzanie się w ten zawiły egzystencjalny problem połączyli z gryzieniem i zjadaniem pizzy Margherity, a dokładnie – dwóch.

Redakcja pragnie zapewnić,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

A teraz zniknę!
i
zdjęcie: Vincenzo Cottinelli
Wiedza i niewiedza

A teraz zniknę!

Paulina Wilk

Szczęśliwi mogą na koniec powiedzieć: żyłem w pełni i tak, jak chciałem. Ale Tiziano Terzani podniósł poprzeczkę ­– pokazał, jak pięknie i treściwie umrzeć.

Ustalenia są takie: kiedy nadejdzie moment, skontaktujecie się z Zielonym Krzyżem, przyjadą dyskretnie do domu, żeby zrobić, co trzeba. Jak wiecie już od jakiegoś czasu, chcę być skremowany i proszę, by trumna była najprostsza, jak to tylko możliwe, najlepiej z desek. Zostanę zaniesiony w niej do kapliczki, skąd jak najszybciej, bez litanii, śpiewu, przemówień, ale w ukochanej przeze mnie ciszy zaniesiony zostanę do pieca kremacyjnego, z którego wyjdę prochem w prostej urnie, która zostanie przekazana być może rodzinie. Tak wrócę na ziemię Orsigni. Chcę, aby tak się stało. Zróbcie wszystko, żeby tak było. Dziękuję i pośmiejcie się dobrze. Ściskam Was”.

Czytaj dalej