Współcześnie zwykle oznaczamy czas na osi, ale można zapisywać go w kręgach. Filozofowie wiedzieli o tym od starożytności. Wciąż wiedzą to też drzewa.
Grecki filozof Parmenides wierzył, że byt jest kulą – idealną formą wieczności, w której wszystko trwa bez początku i końca. Arystoteles dzielił świat na dwie sfery: nadksiężycową i podksiężycową. Jego zdaniem ta pierwsza rządzi się porządkiem wieczności: jej czas jest kolisty i doskonały, gdyż pozbawiona końca trwa w wiecznym ruchu. Sfera podksiężycowa to z kolei przestrzeń ziemskiego życia, w której to czas linearny wyznacza każdemu początek i koniec. Dla Arystotelesa było oczywiste, że sfera nadksiężycowa rządzi podksiężycową dzięki swojej doskonałości wyrażonej w wiecznym ruchu po kole. Gra światła i barw do dziś zachwyca w rozetach, labiryntach i symbolice koła.
Koncepcja czasu kolistego pojawiła się wiele lat temu – prawdopodobnie wraz z odkryciem przez homo sapiens, że świat natury cały czas wraca do tego samego rytmu: narodzin, młodości, dojrzałości, starości i śmierci, kolejnych etapów następujących po sobie w niekończącym się kręgu życia.
Koliste odtwarzanie tych samych faz rozwoju i doświadczeń losu. Wiosna, lato, jesień, zima. Wschodzące słońce o świcie, żar południa, ciepłe barwy wieczorne i gwiazdy nocą. Co pokolenie powtarzające się zauroczenie, miłość, zmęczenie, rozstanie. Fazy Księżyca, czas menstruacji, menopauzy, dziewięć miesięcy ciąży, poród, śmierć. Czasami filozofia wyrasta na prostych doświadczeniach.
Powroty i przeznaczenia
Z perspektywy nowych pokoleń przeżywających dawne doświadczenia czas kolisty wydaje się czymś naturalnym. Filozofia rodzi się, gdy ludzie zaczynają się zastanawiać: czy faktycznie powraca ciągle to samo? Nauka pojawia się, gdy ludzie zaczynają krytycznie analizować kulturowe uwarunkowania i przekonania. Czas kolisty