W książce Dom dzienny, dom nocny Olga Tokarczuk pisze o zwierzętach, które nie istnieją, a istnieć powinny.
Gdy Marta, przyjaciółka i sąsiadka głównej bohaterki, stwierdza, że Bóg zapomniał stworzyć wiele istot, jej rozmówczyni zauważa, że nie ma choćby brodziaka: „Byłby twardy jak żółw, ale na długich nogach i miałby twarde, miażdżące zęby. Chodziłby po strumieniu i wyżerał wszystkie brudy, szlam, martwe gałęzie, nawet śmieci, które woda niesie ze wsi”. Dalej zaś czytamy: „Tyle ptaków pominął, tyle zwierząt, które żyją w ziemi. Na koniec Marta powiedziała, że najbardziej brakuje jej tego wielkiego, nieruchawego zwierzęcia, które w nocy siedzi na skrzyżowaniu dróg. Nie powiedziała, jak się nazywa”.
Pójdźmy tym tropem i zastanówmy się, jakie jeszcze zwierzęta można by powołać do życia.
Szperacz wysypiskowy
Drobny gryzoń odżywiający się głównie plastikiem. Żeruje na wysypiskach śmieci, ale można go spotkać także w obszarach zabudowanych, w pobliżu kontenerów oznaczonych kolorem żółtym. Znalezioną butelkę po wodzie lub napoju gazowanym potrafi turlać godzinami, żeby dotrzeć do nory i wykarmić młode. Naukowcy szacują, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat jego populacja w miastach przewyższy populację szczura wędrownego.
Włochacz sapliwy
Wielki, powolny ssak lądowy. Z niewyjaśnionych przyczyn przenosi z miejsca na miejsce ogromne kamienie.
Pierzak ogrzewacz
Ów latający gatunek, aktywny głównie zimą, siada na głowie człowieka i przemieszcza się wraz z nim, z czego oba organizmy czerpią wzajemną korzyść. Pierzak nie traci energii na poruszanie skrzydłami, a człowiek ogrzewa sobie głowę, co przy silnych mrozach okazuje się nie do przecenienia. Stworzenie to ma białe, lśniące upierzenie. Przypomina trochę rozpłaszczoną sowę.
Oceanica olbrzymia
Największe zwierzę, jakie kiedykolwiek żyło na Ziemi. Zamieszkuje obszary oceanów, do których nie docierają promienie słoneczne. Prawie się nie porusza. Dzięki bioluminescencji gigantyczne czułki oceanicy, które wyglądają jak kołyszące się pod wpływem wody latarnie morskie, rozświetlają podwodne światy i wskazują drogę zbłąkanym strzykwom oraz rybom promieniopłetwym. Jej grzbiet przypomina olbrzymie podwodne miasto, na którym żyją rozmaite stworzenia, czekające jeszcze na nasze odkrycie.
Literojad wybredny
To małe zwierzę z wielkimi oczami buszuje wśród książek. Odżywia się tuszem drukarskim. Nie jest jednak szkodnikiem, pożera bowiem tylko złą literaturę (czy też sam tusz, którym zadrukowano papier). Gdy więc bibliotekarze lub właściciele prywatnych księgozbiorów znajdują u siebie książkę pozbawioną tekstu, z samymi pustymi stronami, od razu wiedzą, że w pobliżu zamieszkał literojad. I że była to zła literatura.
Astropłaszczka
W 2017 r. odkryto międzygwiezdny obiekt, któremu nadano nazwę Oumuamua, co po hawajsku znaczy „pierwszy posłaniec z daleka”. Ze względu na jego specyficzny kształt podejrzewano, że jest statkiem kosmicznym jakiejś obcej cywilizacji. Okazuje się jednak, że to organizm, który przybył z odległej galaktyki. Przemierza Wszechświat, chcąc nawiązać kontakt z innymi formami życia. W pobliżu Ziemi długo jednak nie zabawiła, ponieważ tutejsza biosfera, z Homo sapiens włącznie, wydała jej się wyjątkowo prymitywna. Pofrunęła więc dalej, w kierunku gwiazdozbioru Pegaza (to akurat prawda!).