Spieszmy się doceniać fotografów Spieszmy się doceniać fotografów
i
fot. Marian Schmidt (1976)
Przemyślenia

Spieszmy się doceniać fotografów

Joanna Kinowska
Czyta się 20 minut

Zawsze mnie drażniło, że Erwittów, Bressonów, Kertesów można przestawiać na półkach dowolnie. Kolorami okładek na przykład, albo alfabetycznie. Każdy ważny twórca ze świata ma albumów kilka, tematyczne, projektowe, za konkretne lata, itd. Wersje okazałe i kieszonkowe. A u nas?

Tej jesieni wydano dwie monografie – Bogdana Dziworskiego i Mariana Schmidta. Obydwaj mieli także wystawy w Warszawie, pierwszy w Leica 6×7 Gallery, drugi, co prawda pół roku wcześniej, w Domu Spotkań z Historią. Dwie książki bardzo różne, ale trochę o tym samym:

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Dar widzenia więcej Dar widzenia więcej
i
„Kompozycja VII”, Wassily Kandinsky, 1913 r. (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Dar widzenia więcej

Mateusz Demski

Dla naukowców to anomalia w połączeniach mózgu, dla artystów – źródło inspiracji. Synestezja pozwala widzieć to, co dla innych niewidoczne: kolory słów, smaki dźwięków, emocje ukryte w kształtach.

Na pytanie: „Jakim kolorem jesteś?” odpowiadają podobnie.– Jestem żółto-czerwony; swoje imię widzę na żółto, a nazwisko na czerwono – tłumaczy jeden z nich. – Używam formy Kuba. Nie lubię, jak się mówi na mnie Jakub, bo wtedy zamiast żółty jestem fioletowy. Zestawienie fioletowego z czerwonym jakoś do mnie nie przemawia. Jest w nim coś rytualnego, ale jest też w pewnym sensie chłodne. Fiolet pożera czerwień z nazwiska, a żółto-czerwony ma fajną energię.– Jak warszawskie autobusy – zauważam.

Czytaj dalej