Struna świata Struna świata
i
kolaż: „Przekrój"
Wiedza i niewiedza

Struna świata

Krzysztof Kłosin
Czyta się 15 minut

W naszym trójwymiarowym świecie jest całkiem przestronnie, bo każdy obiekt ma długość, szerokość i wysokość. W odróżnieniu na przykład od płaszczyzny, gdzie ta ostatnia to nieosiągalny luksus. Gołym okiem widać, że różnowymiarowe światy dzieli przepaść, a jednak pewien matematyk pokazał, że to co najwyżej wąska szczelina. Przez moment zdawało się nawet, że i ona jest tylko iluzją.

Potęgę miłości trudno wyrazić słowami. Maria, bohaterka filmu o takim właśnie tytule, nie wypowiada ani jednego. W tym niemym obrazie z 1922 r. Maria własnym ciałem osłania ukochanego przed bezszelestną kulą, gdy na jego życie dybie niejaki Don Alvarez. Historia jakich wiele, również w kinematografii. Ta jednak miała w sobie nową, zaskakującą głębię – i nie chodziło tu o artystyczny kunszt. Potęga miłości była pierwszym w historii filmem nakręconym w 3D.

Właściwie czemu nie? Skoro rzeźba przełamuje płaskość malowideł, a film to tylko ruchome obrazki, to dlaczego nie ruchome rzeźby? Pokusa, by nadać obrazowi dodatkowy wymiar, zdaje się obsesją ludzkości. Stworzyła kina i drukarki 3D, holograficzne projekcje, obecne w co drugim filmie science fiction, a i tak ciąg­le jej mało. Bohater powstałego w 1993 r. teledysku Amazing zespołu Aerosmith zakłada pokraczne okulary, by zanurzyć się w trójwymiarowej rzeczywistości wirtualnej, wiedziony przynętą miłości, która – jak widać – nie znosi płaskości jak dziecko brukselki.

Cały ten technologiczny wysiłek skupiony jest na przejściu od dwóch do trzech wymiarów, jakby dwa i trzy to były jedyne liczby, które istnieją. A dlaczego nie dziewięć? Fakt, że do budowy całego świata zużyto zaledwie trzy wymiary, wskazuje na jakąś przewrotną oszczędność; można by powiedzieć: skąpstwo natury. A przecież mogło być gorzej.

Wszyscy tu staliśmy

Głównym bohaterem książki Edwina Abbotta Flatlandia, czyli Kraina Płaszczaków. Powieść o wielu wymiarach (1884) jest Kwadrat, który na co dzień boryka się z ponurymi realiami życia

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Ocean świadomości Ocean świadomości
i
kolaż: „Przekrój"
Wiedza i niewiedza

Ocean świadomości

Tomasz Wiśniewski

Śmierć niczego nie kończy, zmienia tylko formę naszego istnienia – takie przekonanie jest obecne w wielu kulturach. Zachodni filozofowie wyjaśniają, dlaczego akurat w naszej nie.

W religiach teistycznych dusze wędrują do zaświatów: nieba, piekła, Hadesu, Walhalli czy Tlalocanu – religioznawcze słowniki i opracowania dotyczące mitycznych krain potrafią liczyć sobie setki stron. Dusze mogą również pozostawać w naszym świecie i wcielać się w nowe ciała – wierzono w to nie tylko w Indiach, lecz także w starożytnej Grecji. W tradycjach animistycznych zmarli pozostają w pobliżu żywych, trwają jako siły przyrody albo duchy przodków, czasem nawiedzają i szkodzą. Na tym tle uderza oryginalność zachodniego światopoglądu materialistycznego i ateistycznego. W tej świeckiej perspektywie przetrwanie pojedynczej ludzkiej tożsamości wydaje się trudne do wyobrażenia, nieprzekonujące – przede wszystkim z tego powodu, że zakładamy, iż to mózg jest źródłem i podstawą świadomości; wraz z jego rozpadem kończy się zatem nasze życie umysłowe.Ponad siedem dekad temu Aldous Huxley zaproponował zarówno inne rozumienie świadomości, jak i oryginalne wyjaśnienie upadku dawnych wyobrażeń. Jego koncepcja nie wychodziła od założeń teologicznych i mieściła się w ramach naukowej tezy; nie prowadziła jednak do jednoznacznych ateistycznych wniosków. Według niego metafizyczno-religijne przekonania o istnieniu „innego świata” zawsze były raczej kwestią naszego doświadczenia, nie zaś rozumowania czy wierzeń, a przyczyny współczesnego kryzysu wiary w nieśmiertelność należy szukać w tym, że zaczęliśmy żyć w zupełnie nowym dla naszych mózgów środowisku. W wysoce stechnicyzowanym świecie niezwykle rzadkie są wszelkie odmienne stany świadomości, a to właś­nie one umożliwiają bezpośrednie, empiryczne wręcz potwierdzenie istnienia transcendentnych realności.

Czytaj dalej