Biblioteka Niepodległości
i
zdjęcie: Tuomas Uusheimo
Świat + Ludzie, Wiedza i niewiedza

Biblioteka Niepodległości

Zygmunt Borawski
Czyta się 3 minuty

Można na stulecie niepodległości kraju wybudować budynek, który przysłuży się całemu społeczeństwu oraz ­– co nie jest takie oczywiste – mieć w tym całkowite poparcie parlamentu i obywateli, nawet jeżeli jego koszt wyniesie 98 mln euro (431 mln zł).­ Tym budynkiem jest biblioteka, a narodem, który poparł taki pomysł, mogą być tylko Finowie.

Czemu? Finlandia była jednym z pierwszych państw w Europie, w którym uchwalono ustawę o bibliotekach określającą zadania i wytyczne dotyczące pracy bibliotek publicznych oraz gwarantującą powszechny i bezpłatny dostęp do książek. Pierwsze takie prawo zostało uchwalone

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Bookworm Cabin – Mały domek dla wielbicieli książek
i
materiały: Bookworm Cabin
Doznania, Sztuka + Opowieści

Bookworm Cabin – Mały domek dla wielbicieli książek

Zygmunt Borawski

Bartek i Marta są warszawiakami z urodzenia. Lubią mieszkać w stolicy, zawsze jednak starali się w wolnych chwilach z niej wyrwać. Uszczęś­liwiają ich wyjazdy w ciche miejsca, jak to we Włoszech, gdzie jeżdżą co roku. „Tam nic nie ma – mówi Marta. ­– Prosta chatka nad samym morzem. Grube mury, zimna woda, brak zmywarki i ogrzewania. Nasz mały Henryk bawi się tak, że albo kijkiem rysuje sobie w piasku, albo zbiera glisty z gospodarzem. Zero bodźców. My i natura. Czujemy się tam tak dobrze, że co roku przedłużamy pobyt. Na szczęście właściciel nam na to pozwala”.

Bartek i Marta postanowili coś podobnego zrobić w Polsce. Chcieli mieć miejsce odosobnienia. Ot, na wypady weekendowe. Kogo stać na ciągłe wyjazdy do Włoch? Problem w tym, że nie mieli działki. A ten brak zaczął im jeszcze bardziej doskwierać, kiedy urodził się Henryk. Pomysł powoli kiełkował. Jeździli do rodziny, zwiedzali, szukali miejsc. W ogóle Marta i Bartek są takimi ludźmi, którzy w trakcie każdej podróży patrzą na wszystkie domy i myślą o tym, gdzie by chcieli zamieszkać i czym by się zajmowali, gdyby się tam przenieśli.

Czytaj dalej