Bitte, nie śmieć
i
Spalarnia śmieci Spittelau w Wiedniu, projekt Friedensreicha Hundertwassera, Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0)
Ziemia

Bitte, nie śmieć

Katarzyna Brejwo
Czyta się 4 minuty

Recykling to wizytówka Austrii. Przedmioty uratowane z miejskich śmietników sprzedaje się tu ponownie mieszkańcom, a odpadki, które nie podlegają przetworzeniu, trafiają do spalarni, gdzie zostają przerobione na energię.

Thomasowi z powodu śmieci prawie rozpadł się związek.

Dziewczyna najpierw pytała, czy naprawdę potrzebują w kuchni siedmiu różnych koszy. Kuchnia, przyznaje Thomas, faktycznie była mała, ale co znaczy utrata 2 m2 wobec cierpienia całej planety? Poza tym segregację prowadził zgodnie z wiedeńskimi wytycznymi, żadnych szaleństw: jeden kosz na papier, jeden na organiczne, jeden na mieszane. Cztery mniejsze pojemniki miały pomieścić metal, szkło (osobno kolorowe i przezroczyste) i plastikowe butelki.

Dziewczyna przyjechała z innego kraju, gdzie nikt nie poświęcał śmieciom tyle uwagi. Thomas uczył ją nowego patrzenia

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Mniej
i
Zdjęcie: Sylvie Tittel/Unsplash
Marzenia o lepszym świecie

Mniej

Anna Pamuła

Jérémie i Bénédicte ograniczyli śmiecenie do minimum. Nie kupują proszku do prania, szamponu ani pasty do zębów, zrezygnowali nawet z papieru toaletowego. Co ciekawe, żyją zdrowiej i wydają mniej pieniędzy.

„Nazwaliśmy go Bob i postawiliśmy na stole w kuchni. Po roku nasz litrowy słoik na śmieci był zapełniony tylko do połowy (statystyczny Europejczyk produkuje w tym czasie 380 kg). Co jest w środku? Zakrętka od ketchupu, zakrętka od syropu, jeden listek po lekarstwach, pogryziony patyczek od lizaka, papierek po gumie do żucia, opakowanie po tytoniu, coś takiego do skręcania fajek, kilka zużytych plastrów, kilka papierowych etykietek: po ogórkach i dwóch dżemach”.

Czytaj dalej