Czy to możliwe, że pamiętam swoje narodziny?
i
ilustracja: Karyna Piwowarska
Świat + Ludzie, Wiedza i niewiedza

Czy to możliwe, że pamiętam swoje narodziny?

Julia Shaw
Czyta się 17 minut

Byłam w ciemnym, ciep­łym miejscu i czułam się bardzo bezpiecznie. Słyszałam stały, rytmiczny dźwięk (bicie serca mamy), który działał na mnie kojąco. Nagle stało się coś strasznego i to mnie przeraziło (krzyki mamy, jestem pewna). Potem miarowy dźwięk powrócił i pomyślałam, że wszystko jest w porządku. Ta straszna rzecz zdarzyła się znowu i tym razem wiedziałam, że będzie się powtarzać. Bałam się! Moje ciało było boleśnie ciągnięte i ściskane, mama krzyczała, a ja myślałam, że dzieje się coś strasznego, potwornego i okropnego! Potem wydostałam się na zewnątrz i doktor powiedział do mnie coś, co było przyjazne i zachęcające. Nie znałam słów, ale odebrałam jego przekaz! […] Gdyby mama jeszcze żyła, spytałabym ją, czy naprzeciwko nas było duże okno, za którym świeciło słońce, i czy lekarz miał czarne wąsy, był niski i gruby”.

Ruth jest jedną z niezliczonych osób, które twierdzą, że potrafią przypomnieć sobie moment swoich narodzin. Często ludzie uważają również, że mają wspomnienia z okresu niemowlęctwa, pamiętają, jak wyglądał ich pokój dziecinny albo łóżeczko. W ciągu swojej pracy zawodowej słyszałam wiele takich przykładów. „Pamiętam wszystkie samolociki z karuzeli nad moim łóżeczkiem”. „Pamiętam, jak nie mogłem się ruszyć w łóżeczku i bałem się, bo rączka mi uwięzła między szczebelkami!”. „Pamiętam, że moją ulubioną zabawką był niebieski miś z pozytywką. Ciągnęłam za sznureczek i melodyjka pomagała mi zasnąć. Skąd miałabym to wiedzieć, skoro oddaliśmy tego misia, kiedy miałam 2 lata?”.

Kiedy się zatrzymasz i zastanowisz, jest to naprawdę niewiarygodne. Jak ci ludzie mogli zapamiętać cokolwiek w tak młodym wieku?

No cóż, nie mogli.

Mistrzowie konfabulacji

W badaniach już dawno ustalono, że jako dorośli nie możemy przywoływać wspomnień z okresu niemowlęcego i wczesnego dzieciństwa. Mózgi małych dzieci nie są jeszcze fizjologicznie zdolne do formowania i przechowywania wspomnień trwałych. Jednak wielu ludzi wydaje się mieć takie wspomnienia.

Tylko że naprawdę nie trzeba się wysilać, aby wymyślić kilka alternatywnych wyjaśnień. Czy rzeczywiście nie ma innego sposobu na to, by się dowiedzieć, jak wyglądała karuzela nad łóżeczkiem albo że utknęliśmy między szczebelkami, albo że mieliśmy misia z pozytywką? Z pewnością mogliśmy uzyskać te informacje z zewnętrznego źródła: może ze starych fotografii albo z opowieści rodziców.

Kiedy następnie umieścimy tę informację w kontekście, który wydaje się odpowiedni, możemy mimowolnie wypełnić luki w pamięci wymyślonymi szczegółami. To nie jest świadoma decyzja „pamiętającego”, ale coś, co odbywa się automatycznie. Dwa główne procesy, w których toku zachodzi to zjawisko, zwane są konfabulacją i błędem monitorowania źródła.

Jak ujmuje to Louis Nahum i jego koledzy z Uniwersytetu w Genewie, „konfabulacja oznacza występowanie wspomnień doświadczeń i zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca”. Oczywiście w odniesieniu do wspomnień wczesnodziecięcych ta definicja nie jest precyzyjna: zdarzenie mogło faktycznie zajść, niemożliwe jest po prostu, aby mózg był w stanie zachować tę informację w tak młodym wieku i po upływie

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Wspomnienia w spadku
i
rysunek: archiwum
Świat + Ludzie, Wiedza i niewiedza

Wspomnienia w spadku

January Weiner

Czy możemy dziedziczyć pamięć? Wedle klasycznego darwinizmu – nie. Ale zdarza się, że to, co przeżyli rodzice, odzywa się w dzieciach.

Jak wiele opowieści w biologii, ta również zaczyna się od myszy. Oto kilka lat temu amerykańscy naukowcy, Brian Dias i Kerry Ressler, pokazali, że gryzonie te mogą dziedziczyć skojarzenia związane z zapachami. Naukowcy aplikowali myszom acetofenon – związek chemiczny o aromacie suszonych róż. Zapachowi towarzyszyły nieprzyjemne (choć niegroźne) wstrząsy elektryczne. Zwierzęta szybko zaczęły się bać acetofenonowej woni. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie kolejny etap eksperymentu.

Czytaj dalej