Dyskretne ruchy słonecznika
i
zdjęcie: Timothy Eberly/Unsplash
Ziemia

Dyskretne ruchy słonecznika

Marcin Zych
Czyta się 6 minut

Chociaż rośliny nie są demonami prędkości i nie dogonią odlatujących owadów, potrafią obracać się i wspinać, a także w sposób systematyczny i skoordynowany reagować na bodźce. Nie są nieruchome – czasem tylko nasz zoocentryzm nie pozwala nam tego dostrzec.

Wiele organizmów potrafi się ruszać, co pozwala im orientować się w środowisku i ustawiać w najkorzystniejszej – z różnych względów – pozycji. Ruch jest w pewnym sensie oczywisty, kiedy myślimy o zwierzętach, ale w przypadku roślin trudniej go zaobserwować – wymaga zdecydowanie więcej cierpliwości. Generalnie rośliny (dla ułatwienia ograniczmy tę kategorię do roślin lądowych) są zasadniczo niezdolne do zmiany miejsca życia. Jednak i one mogą rejestrować przeobrażenia środowiska, a poprzez ruchy optymalizować swoje szanse przetrwania, wzrostu i rozmnażania się.

Zjawisko to obserwowali już starożytni. Na przykład Androstenes z Tasos, jeden z generałów Aleksandra Wielkiego, odnotował, że liście niektórych roślin składają się w nocy i rozkładają w dzień. Podobne obserwacje dotyczyły dobowych ruchów płatków kwiatów, które

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Ale po co chodzi?
i
Schemat poruszania się pierwszych lądowych kręgowców. Takie ślady mogło zostawić tylko czworonożne zwierzę, o kończynach wyposażonych w ruchome stawy: biodra, kolana, łokcie.
Ziemia

Ale po co chodzi?

Mikołaj Golachowski

Około 400 mln lat temu nasi przodkowie skierowali ku lądowi najpierw swoje oczy, a następnie płetwy, które wkrótce stały się nogami. Czy był to dobry wybór? Zdania wśród ich potomków wydają się podzielone.

Utkwił mi w pamięci rysunek Gary’ego Larsona, na którym dwie żaborybie istoty tęsknie wyglądają z wody na plażę. Jedna z nich w płetwołapie trzyma kij bejsbolowy, na piasku leży zaś nieopatrznie wybita piłeczka. Podpis głosi: „Great moments in evolution”, czyli „Wielkie momenty ewolucji”. Kiedy potem czytałem książkę At the Water’s Edge (Na brzegu wody) Carla Zimmera o tym, jak życie wyszło na ląd, po czym wróciło do morza, i ujrzałem, że pierwszy rozdział ma tytuł „Za zgubionym balonem”, natychmiast oczywiście pomyślałem, że autor odgrzewa dowcip Larsona z piłeczką. Jednak prawda okazała się znacznie ciekawsza.

Czytaj dalej