To nie rasa, lecz relacja z człowiekiem najsilniej kształtuje psie zachowanie. I chociaż my ich często nie rozumiemy, na szczęście psy rozumieją nas.
Brian Hare, po kilkunastu latach badań psów, przeszkoleniu ponad stu szczeniąt w psim przedszkolu na Uniwersytecie Duke’a oraz przeanalizowaniu danych, które pozyskał od dziesiątek tysięcy psów w ramach projektu Dognition, nie ma wątpliwości: rasa w bardzo niewielkim stopniu wpływa na cechy psów. Każdy jest wyjątkowy. Z profesorem antropologii ewolucyjnej rozmawiamy o udomowieniu, cierpliwości i dzieleniu się poduszką.
Anna Mikulska: Jako dziecko marzyłam o psie, yorku – rodzice kupili Roxy. Później znaleźliśmy kundelkę Alex. Roxy była agresywna, a Alex nie radziła sobie na spacerach. Przez lata uznawaliśmy, że „one tak mają”. Dziś wiem, że zachowanie psa zależy również od głębokiej relacji z ludźmi. Ty zrozumiałeś to już jako ośmiolatek.
Brian Hare: Lubię myśleć, że wychował mnie Oreo – czarny labrador, którego uważałem za mojego najlepszego przyjaciela. Pomiędzy moim 8. a 18. rokiem życia wszystko robiliśmy wspólnie i chodziliśmy razem wszędzie, tylko nie do szkoły. Najzabawniejsze były nasze wycieczki rowerowe. Gdziekolwiek jechałem, on biegł za mną. Kiedy parkowałem rower i wchodziłem do jakiegoś budynku, siadał i czekał, a kiedy wychodziłem, był już gotowy do drogi.
Zdarzało się, że gdy zostawałem na noc u mojego kolegi, on kładł się na podłodze w garażu. Następnego ranka wracał ze mną do domu. Był do mnie tak przywiązany, że wolał spać na betonie, byle tylko być jak najbliżej. Do dziś mnie to zadziwia. To więcej, niż sam zrobiłbym dla drugiego człowieka. Jeśli to nie jest miłość, to nie wiem, co nią jest.
Wciąż trudno mi uwierzyć, że od&nb