Kawał domu z kawałków
i
Dom do składania 8 x 8 m projektu Jean Prouvégo, zdjęcie: Galerie Patrick Seguin
Wiedza i niewiedza

Kawał domu z kawałków

Zygmunt Borawski

Prefabrykaty: łatwe w produkcji, wygodne w transporcie, ich złożenie nie wymaga studiów politechnicznych. Ale żeby powstały, potrzebny jest wizjoner.

Na początku był nadopiekuńczy ojciec. W 1833 r. Herbert Manning, londyński cieśla, postanowił stworzyć łatwy do przetransportowania i zmontowania dom dla własnego syna, który emigrował do Australii. Rozrysował go na planie prostokąta, konstrukcję nośną wykonał z drewna. Wyciął słupki i belki, rozstawił je w równych odległościach. Na słupach wykonał lekkie nacięcia, które pozwoliły na zainstalowanie między nimi paneli – okien, drzwi lub zwykłego wypełnienia. Całość zwieńczył dwuspadowym dachem. Tym prostym sposobem zmienił raz na zawsze dzieje budownictwa: wprowadził standaryzację.

Budowa domu w technologii ramy balonowej, rezerwat Omaha, Nebraska, 1877 r. Zdjęcie - William Henry Jackson, The National Anthropological Archives, Smithsonian Institution
Budowa domu w technologii ramy balonowej, rezerwat Omaha, Nebraska, 1877 r. Zdjęcie – William Henry Jackson, The National Anthropological Archives, Smithsonian Institution

Kolonizatorskie zapędy Europejczyków były jednym z dwóch głównych bodźców rozwoju technologii prefabrykacji. Gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na domy, które można było postawić szybko, tanio i przy pomocy niewykwalifikowanych robotników. Drugim bodźcem była rewolucja industrialna. Największa zmiana dokonała się dzięki wprowadzeniu do masowej produkcji niepozornej, ale jakże ważnej części – gwoździ. Wcześniej wyrabiano je ręcznie, co było czaso­­chłonne i drogie. Prefabrykacja umożliwiła też przeniesienie sporej części produkcji do fabryk, co zredukowało czas pracy na placu budowy do minimum. Poprawa jakości produkowanych seryjnie elementów

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Fiński duch na polskiej ziemi
i
Domki fińskie w Warszawie dziś. Zdjęcie: Iza Pająk
Wiedza i niewiedza

Fiński duch na polskiej ziemi

Anna Cymer

W zacisznym, zielonym zakątku Warszawy nazywanym Jazdowem splatają się niezwykłe historie i zjawiska. Prowizoryczne i – w pierwotnym założeniu – tymczasowe, bo zbudowane na pięć lat osiedle istnieje już ponad siedem dekad. Wzniesione dla budowniczych powojennej stolicy dziś jest otwartym domem kultury i modnym wśród warszawiaków miejscem.

Pierwszy pociąg wypełniony gotowymi elementami, z których błyskawicznie można było zbudować drewniany dwuizbowy domek, przyjechał do stolicy w marcu 1945 r. Już w sierpniu na skarpie wiś­lanej z tych „klocków” wzniesiono pierwsze osiedle mieszkaniowe w powojennej Warszawie. Fińskie domki były darem ZSRR (Rosjanie dostali je jako reparacje od Finlandii). W sumie do Warszawy w 1945 r. trafiło ich ponad 500.

Czytaj dalej