Pojawiają się na niebie w każdą pogodną noc. Nazwano je „gwiazdami spadającymi”. Jaśniejsze kreślą świetlisty ślad na firmamencie, niekiedy wybuchają jak rakiety, a w postaci rojów meteorów tworzą efektowne deszcze i ulewy gwiezdne. Wzmianki o nich znajdują się w Iliadzie, także w wielu starych kronikach.
Jedna z najobfitszych ulew meteorów miała miejsce 12 listopada 1833 roku. W parę godzin spadło 200 000 meteorów, ludzie z trwogą obserwowali ten ognisty deszcz. W roku 1885, kiedy Ziemia zgodnie z obliczeniami astronomów znalazła się w warkoczu Komety Bieli, niebo jak gdyby stanęło w płomieniach.
Zjawisko świetlnych przelotów wywołują̨ niewielkie drobinki i odłamki materii kosmicznej, w atmosferę ziemską wpadające z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na sekundę, zwane meteorami. Zderzenia ich z atmosferą są tak silne, że nagrzewają się do około 3000°, rozbłyskują na niebie, poczynają wrzeć, topić się i ulegają rozpyleniu, a tylko niewielka część w postaci tzw. mikrometeorowej materii dociera do powierzchni Ziemi. Oblicza się, że w ciągu doby przelatuje około 24 milionów meteorów dostrzegalnych gołym okiem. Zaczynają świecić 100–130 km nad Ziemią, a gasną na wysokości 75–90 km.
Meteory prawdopodobnie powstają w wyniku rozpraszania cząstek materii przez komety. Każda kometa okresowa (P. 1445) w czasie kolejnych powrotów do Słońca traci część swej materii. Silne promieniowanie słoneczne przy zbliżeniach, działając na cząsteczki, wywołuje ciśnienie, część materii zostaje wyrzucona poza głowę komety i tworzy jej warkocz, który z czasem ulega rozproszeniu.
Znane są także wypadki nagłego rozpadu jądra komet w pobliżu Słońca. I tak, odkryta w 1826 r. przez czeskiego astronoma-amatora Kometa Bieli, w grudniu 1845 nagle rozpadła się na dwie komety z warkoczami, które w czasie kolejnych pojawień, coraz słabsze, w końcu zanikły.
Ale gdzieś w przestrzeni kosmicznej pozostała rozproszona materia tych ciał niebieskich.
I oto, w 1872 r., podczas przejścia Ziemi blisko dawnej orbity Komety Bieli wystąpił obfity rój meteorów, uważany za jej pozostałość. Spośród wielu dobrze znanych rojów meteorów astronomowie osiem z nich ściśle wiążą z rozpadem komet.
Resztki Komety Bieli pojawiają się około 27 listopada każdego roku w postaci roju meteorów zwanego Andromeidami. W dniach 15–19 XI br. promieniowały meteory ze słynnego roju Leonidów – znanego już w roku 302 p.n.e., który także w latach 1833 i 1866, a ostatnio 17 XI 1966 r. dał olbrzymie deszcze i ulewy gwiezdne. Leonidy są pozostałością materii po Komecie Tuttle’a z 1862 roku, a najnowsze obliczenia astronomów przewidują, że rój ten kolejne obfite deszcze meteorów wywoła w końcu naszego stulecia.
Około 11 sierpnia każdego roku występuje rój Perseidów, w ludowej astronomii zwany „łzami św. Wawrzyńca”, ukazujący się z gwiazdozbioru Perseusza (P. 1439) i krążący po orbicie jasnej komety 1862 III. Około 24 grudnia możemy oglądać Ursydy, rój Becvara z Małej Niedźwiedzicy. W pierwszych dniach stycznia Bootidy z Wolarza. (Roje meteorów otrzymują nazwę̨ od gwiazdozbioru, w którym położony jest ich radiant – działka na niebie, w której się pojawiają).
Gwiazdy spadające rozbłyskują i gasną, ale część materii kosmicznej, w postaci większych cząstek i dużych brył zwanych meteorytami, dociera do Ziemi.
Tekst pochodzi z numeru 1446/1972 r., a mogą Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.