Kraj wielu Chrystusów
i
Jędrzej Morawiecki, zdjęcie: Maciej Kurowicki
Świat + Ludzie, Wiedza i niewiedza

Kraj wielu Chrystusów

Rozmowa z Jędrzejem Morawieckim
Jan Pelczar
Czyta się 18 minut

Rosja bywa niebezpieczna i szalona, owszem, jednak często postrzegamy ją przez pryzmat naszych wyobrażeń – niektóre z nich okazują się zupełnie odległe od rzeczywistości. O tym, jak ten kraj odczarować, ale też zaczarować, opowiada pisarz Jędrzej Morawiecki.

W jednej z wrocławskich kawiarni, wytapetowanej w wielu miejscach stronami archiwalnych numerów „Przekroju”, umówiłem się z wykładowcą pobliskiego uniwersytetu, doktorem habilitowanym, pisarzem non-fiction, ale przede wszystkim znawcą Rosji. Jędrzej Morawiecki na początku 2022 r. wyda w Czytelniku nową książkę pt. Szuga, której akcja przenosi się z topniejącej Syberii do płonącego Donbasu i która ma być m.in. „rozrachunkiem z własnym urzeczeniem Rosją i nieuchronnym nią rozczarowaniem”.

Jan Pelczar: Fascynacja Rosją zrodziła się u Ciebie naturalnie czy może z przekory?

Jędrzej Morawiecki: Trochę z potrzeby zmierzenia się z demonami. W końcu przez prawie pół wieku pozostawaliśmy w orbicie Związku Radzieckiego. Dopiero kiedy zacząłem do Rosji jeździć, zrozumiałem, jak odmienne mamy doświadczenia tych czasów. Wyszedłem z rodziny o silnych tradycjach opozycyjnych, nawet radykalnych, z nurtu Solidarności Walczącej. Zetknąłem się wcześnie z narracją antyrosyjską. Jako dziecko miałem wyobrażenie Związku Radzieckiego jako mrocznej krainy. Wtedy czytałem już Tolkiena; nie wierzyłem wprawdzie, że Rosja to Mordor, ale miałem pewne myśli, które po latach powtórzyłem w tekście do „Tygodnika Powszechnego”, że Rosją się straszy jak wieżą Saurona, która gdzieś błyska z Kremla. O podobnych doznaniach pisał Ziemowit Szczerek.

Mroczna kraina może zafascynować, lecz w tamtych czasach zainteresowanie Rosją chyba przestawało być modne?

Wcześniej też nie było. W podstawówce, chyba w czwartej klasie, poszedłem do biblioteki i wypożyczyłem Opowieści niesamowite z prozy rosyjskiej. Zbiór historii grozy opartych na źródłach ludowych – od Mikołaja Gogola po Antoniego Czechowa. Zapamiętałem np. historię o wiju. Przypominam sobie teraz, jak panie bibliotekarki narzekały: „Że też wam każą czytać te okropieństwa”. Byłem zdziwiony tą rusofobią, tak jak do dziś zdziwieni są nią Rosjanie. Oni do końca nie pojęli, skąd się ona u nas wzięła. Zawsze mnie pytali: „Dlaczego wchodzicie do NATO, przecież my was zawsze chroniliśmy? Nawet nasze wojska u was były”. Ich perspektywa jest zupełnie inna niż nasza; duża część ludzi naprawdę wierzy, że te wojska były po to, aby nas chronić. Moim zdaniem nasza niechęć wiązała się też z oporem wobec narzucanej kultury. Mnie ona zafascynowała w formie XIX-wiecznej literatury, po którą sam sięgnąłem. Ale jednocześnie należałem do ostatniego rocznika, który miał w szkole obowiązkowy

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Przyszło jej tam żyć
i
Jelena Kostiuczenko, zdjęcie: Lene Christensen/Amnesty International
Sztuka + Opowieści, Opowieści

Przyszło jej tam żyć

Rozmowa z Jeleną Kostiuczenko
Paulina Wilk

Podobno największy ból może sprawić nam tylko to, co jest dla nas najważniejsze. Reporterkę Jelenę Kostiuczenko Rosja boli tak bardzo, że umie pisać tylko o niej. Autorka głośnej książki Przyszło nam tu żyć mówi Paulinie Wilk, dlaczego nawet ci, którzy krytykują rosyjską rzeczywistość, nie są w stanie żyć nigdzie indziej.

Gdy miała 15 lat, przeczytała artykuł śledczy Anny Politkowskiej i zapragnęła pisać jak ona. Dwa lata później wyjechała z rodzinnego Jarosławia do Moskwy i zgłosiła się na staż w niezależnym dzienniku „Nowaja Gazieta”. Była najmłodszą dziennikarką w redakcji, pracuje tam do dziś [28 marca 2022 r. „Nowaja Gazieta” zawiesiła działalność do czasu zakończenia wojny w Ukrainie – przyp. red., data aktualizacji: 28 marca 2022 r.].

Czytaj dalej