Ogród mój widzę ogromny
i
Park Matisse'a w Lille; zdjęcie: archiwum Gilles'a Clémenta
Świat + Ludzie, Ziemia

Ogród mój widzę ogromny

Zygmunt Borawski
Czyta się 11 minut

Stara się działać w zgodzie z naturą, a nie przeciwko niej. Zakłada ogrody, w których rośliny same wybierają sobie miejsce i po których swobodnie się poruszają. Francuski ogrodnik Gilles Clément chciałby zamienić Ziemię w wielki ogród.

Gilles Clément jest trudny do zaszufladkowania. W wielu wywiadach zaznacza, że bardziej czuje się ogrodnikiem krajobrazowym niż architektem kraj­obrazu. Napisał wiele książek z zakresu ogrodnictwa, ale stroni od hermetycznego języka profesjonalisty. Jest entomologiem z zamiłowania, ale pierwszych kontaktów z owadami omal nie przypłacił życiem. W końcu, co najistotniejsze dla naszego wywiadu, jest wybitnym projektantem ogrodów i parków w rodzinnej Francji, ale nie inspiruje się historyczną tradycją francuskich ogrodów regularnych.

Projekty Clémenta nie opierają się na gwarantowaniu estetycznych rozwiązań. To raczej manifesty pewnego sposobu myślenia, który rzuca wyzwanie przyzwyczajeniom i kliszom, wprowadzając mnóstwo energii, wolności i kreatywności w nasze relacje z naturą. Clément ceni proces i woli eksperymentowanie od dogmatów i pewników. „Działać jak najwięcej z naturą, a nie przeciw niej” – powtarza w prawie każdym wywiadzie. I prowadzi działania radykalne, odważne i egalitarne. Natura jest tu równa człowiekowi, a człowiek naturze. W przeciwieństwie do radykalnych ekologów uważa jednak, że obecność człowieka w świecie jest istotna, bo kto jak nie człowiek mógłby podziwiać całe piękno natury?

Gdy w pierwszych dniach kwietnia wyruszałem z Paryża do Crozant w Masywie Centralnym, by przeprowadzić wywiad z Gilles’em Clémentem w jego prywatnym ogrodzie,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Uberlandszaft
i
Photo by Filip Springer
Świat + Ludzie, Ziemia

Uberlandszaft

Filip Springer

W pejzażu sztucznych gór, jezior i rzek czai się pomruk nadchodzącej apokalipsy.

1

Więcej w tym jest schyłku niż krańca. Wieś nazywa się Kuźnica, kilkadziesiąt domów na brzegu odkrywki. Idę wzdłuż rowu odwadniającego. Betonowe nabrzeże pokryte jest rdzawym nalotem, woda pompowana z kopalni ma dużo żelaza.

Czytaj dalej