Przesłanie od morza
i
Spokojne morze, Gustave Courbet, 1869 r., (ze zbiorów Metropolitan Museum of Art)
Marzenia o lepszym świecie

Przesłanie od morza

Anna Rembowska

Każdy chyba ma osobisty stosunek do morza. Mnie ono kiedyś tak fascynowało, że chciałam w jego pobliżu zamieszkać. Bezkres. Wielka siła. Żywioł, który człowiekowi uświadamia jego właściwy format i który uspokaja, odziera z pretensji swoją bezpretensjonalną mocą. Jednak było też coś, co mnie niepokoiło. Świadomość, że człowiek z morzem nie jest zdolny negocjować ani wygrać? Że może się tylko poddać jego wyrokom? Lęk, że to, czego wypatrujemy na horyzoncie, nigdy nie nadejdzie? Albo przeciwnie – że to, czego nie chcemy lub lękamy się, nadejdzie właśnie stamtąd, jak fala tsunami?

Jedyny rozdział Muminków, który przeczytałam we wczesnej podstawówce, to rozdział „O Filifionce, która wierzyła w katastrofy”. Ale do dziś pamiętam, że zaczynał się opisem głównej bohaterki, która chodziła codziennie na plażę prać chodniczki ze swojego domu, owładnięta paraliżującym przeczuciem, że od strony morza nadejdzie jakieś nieszczęście, kataklizm, którego nieustannie wypatrywała. Ten tekst był dla mnie tak przejmujący, że poczułam, iż nie mam siły kiedykolwiek jeszcze wrócić do bohaterów Tove Jansson.

W tym roku udało mi się znaleźć plażę, na której prawie nie było ludzi. Po cichu miałam nadzieję przemyśleć parę spraw, które przywiozłam na wakacje do przegadania z morzem. Ale ono

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Między światami
i
„Mama czekająca w kuchni na powrót moich braci", 2023 r.; fot. dzięki uprzejmości artysty i Polana Institute
Doznania

Między światami

czyli obrazy i czasy Patryka Różyckiego
Stach Szabłowski

Nieprzypadkowo już w tytule niedawnej wystawy w Polana Institute malarz Patryk Różycki przedstawiał się jako dziecko swoich rodziców. Kwestia pochodzenia oraz relacje z bliskimi odegrają zasadniczą rolę w tym, co artysta ma do pokazania.

Trwająca do końca stycznia 2024 r. wystawa nosiła tytuł Syn maluje nasze życie. Różycki pokazywał na niej 37 obrazów, każdy jest kadrem z biografii artysty i losów jego rodziny. Dlaczego mamy interesować się historią Różyckich? Jest poruszająca – już sam ten fakt mógłby wystarczyć, żeby warto było ją poznać. Chodzi jednak o coś więcej. To dzieła tak osobiste, że momentami wprawiają w zakłopotanie. Jakbyśmy zrobili o jeden krok za daleko w świat cudzych intymnych doświadczeń, bolesnych wspomnień, niewyrównanych emocjonalnych rachunków.

Czytaj dalej