Smok nad Warszawą
i
ilustracja: Daniel Mróz, rysunek z archiwum nr 1437/1972 r.
Wiedza i niewiedza

Smok nad Warszawą

Bartłomiej Kluska
Czyta się 6 minut

„Wydawało mi się dziwne, żeby umysł ludzki nie był zdolny poprzez swą ­wiedzę dojść do tego, co z natury zostało udzielone innym istotom od nas niższym” ­– pisał Tytus Liwiusz Burattini, z zazdrością spoglądając na wzbijające się w powietrze ptaki. Wierzył, że dzięki potędze ­rozumu wkrótce latać będzie także człowiek. Żył i tworzył w XVII-wiecznej ­Rzeczypospolitej.

Burattini urodził się w 1617 r. we Włoszech, gdzie odebrał wykształcenie nie tylko z zakresu nauk matematycznych, lecz także architektury, języków czy literatury klasycznej. Ten niezamożny szlachcic zaraz po studiach wyjechał do Egiptu, by uzupełnić wiedzę książkową doświadczeniem zdobytym w tak wówczas egzotycznym miejscu. Młody, wszechstronnie uzdolniony badacz w pocie czoła mierzył więc piramidy, prowadził wykopaliska archeologiczne i sporządzał mapy kraju. Być może zmęczył go zbyt gorący klimat, bo na początku lat 40. XVII w. wyjechał do Krakowa.

Wybrał dobrze. Rzeczpospolita, wciąż bogata i potężna, stanowiła wówczas oazę tolerancji i swobód obywatelskich w targanej wojnami Europie, a utalentowani młodzi ludzie z Zachodu mogli tu znaleźć hojnych protektorów i zrobić karierę. Tą drogą chciał

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Planeta ptaków
i
ilustracja: Daniel Mróz, rysunek z archiwum nr 1594/1975 r.
Wiedza i niewiedza

Planeta ptaków

Alternatywny Przekrój przez historię
Adam Węgłowski

Ćwirek to zwykły, szary przedstawiciel krakariatu, zatrudniony na kontrakt kurzym pazurem pisany. Nie ma piskląt ani perspektyw. Złóżmy dyskretną wizytę w jego dziupli.

„W pierwszym kroku Kruk wykroił krainę górną i grunt. Wygrodził chmury, granity i morskie koryta. Odgarnął gorąco od kry. Rozkazał, by wkroczyły pokraczne krea­tury: krokodyle, goryle i kraby. A o zmroku kraknął: ukoronujmy kreację kraptakiem, karykaturą Kruka! Kraptaku! Wskroś borów się rozkracz! Karczuj graby i karpackie świerki! Kangury i tury tapiruj i krępuj! Lecz kraptaku, krzyknął Kruk jeszcze ochryplej, rozkazuję ci nie krążyć nad Górą, na której ja króluję. Jednak kraptak skierował się ku Górze i Kruk gromem go kropnął, na grunt strącił, katastrofą ukarał…”

Czytaj dalej