Tratwa Thora
i
Tratwa „Kon-Tiki”, 1 stycznia 1947 r.; zdjęcie: Keystone/Stringer/Getty Images
Ziemia

Tratwa Thora

Andrzej Kula
Czyta się 13 minut

W lipcu 2020 r. światowe media donosiły o genetycznym pokrewieństwie Polinezyjczyków oraz rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej i Środkowej. Wiadomość ta być może nie odbiłaby się tak szerokim echem, gdyby nie nawiązywała wprost do tez legendarnego norweskiego podróżnika, Thora Heyerdahla. Jego wyprawa „Kon-Tiki” jest jedną z najsłynniejszych ekspedycji poprzedniego stulecia.

Naukowcy, którzy porównali DNA 807 mieszkańców polinezyjskich wysp oraz zachodniego wybrzeża Ameryki Środkowej i Południowej, ustalili, że do spotkania obu ludów miało dojść na przełomie XI i XII w. Thor Heyerdahl już osiem dekad temu ogłosił, że Polinezyjczycy wywodzą się nie z Azji – jak uważano – lecz z Ameryki Południowej. Gdy usłyszał argument, że to niemożliwe, bo nie potrafiliby pokonać takiej odległości, postanowił to udowodnić i przepłynął na tratwie z peruwiańskiego Callao do archipelagu Tuamotu, niedaleko Tahiti. Blisko 75 lat po wypłynięciu śmiałków z portu legenda „Kon-Tiki” wciąż trwa w zbiorowej pamięci.

Dawid, Goliat i Thor

„– To właśnie sam Tiki z krwi i kości poprowadził przodków Tei Tetua przez ocean na te wyspy.

– Ale skąd? – zapytałem i byłem ciekaw usłyszeć odpowiedź starego.

– Z Te-Fiti, ze wschodu – odrzekł i wskazał głową tę stronę widnokręgu, gdzie wschodziło słońce, kierunek, w którym nie było żadnego lądu poza Ameryką Południową”.

Tei Tetua niegdyś był „wodzem czterech plemion, ale przeżył wszystkich swoich rodaków i wszystkie swoje dwanaście żon […], był z pewnością jednym z niewielu wyspiarzy pamiętających i wierzących w legendy swoich ojców i dziadów o wielkim polinezyjskim wodzu-bogu Tiki, synu Słońca”.

Cytowana rozmowa odbyła się w 1937 r. na Fatu Hiva, wysepce o powierzchni porównywalnej do Zakopanego, położonej w miejscu, gdzie globus zalany jest niemal wyłącznie kolorem niebieskim. 23-letni Heyerdahl, który odpytywał Tei Tetuę, był wówczas początkującym zoologiem. Oficjalnie przypłynął na wyspę wraz z żoną, by prowadzić badania na temat migracji zwierząt, ale tak naprawdę małżeństwu zamarzył się powrót do natury. Okazało się jednak, że Thor nie jest

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Halo, Christiansø?
i
Widok z Christiansø na Małą Wieżę (Lille Tårn) stojącą na sąsiedniej wyspie Frederiks; zdjęcie: Konrad Kerker/Shutterstock
Ziemia

Halo, Christiansø?

Ewa Pawlik

Jeśli marzysz o wakacjach na egzotycznej wyspie, nie musisz szukać daleko. Wystarczy 100 km na północ od Kołobrzegu. Podróż w stylu eko, pobyt w duchu slow.

Na naszym polskim Bałtyku, ale w duńskiej jego części, 70 mil morskich na północ od Kołobrzegu rozpościera się archipelag Ertholmene. W jego skład wchodzi kilka maleńkich wysepek i dwie nieco pokaźniejsze, choć nadal w rozmiarze raczej dziecięcym. Tylko te większe są zamieszkane: Frederiksø, która zawdzięcza nazwę Fryderykowi IV Oldenburgowi, oraz Christiansø – nazwana na cześć króla Chrystiana V Oldenburga.

Czytaj dalej