Jak możemy ochronić przyszłe pokolenia przed szkodliwym oddziaływaniem odpadów promieniotwórczych powstających w wyniku działalności naszych elektrowni atomowych, rozwoju medycyny, badań i przemysłu? Stanowią one zagrożenie, które nie zniknie przez setki tysięcy lat. Poza krokami czysto technicznymi, mającymi na celu zabezpieczenie podziemnych składowisk odpadów radioaktywnych, potrzebne jest także innowacyjne rozwiązanie w obszarze komunikacji: musimy ostrzec o niebezpieczeństwie, jakie kryje się  w tych miejscach przyszłe cywilizacje, odległe od nas tak bardzo, że trudno nam to sobie wyobrazić nawet w najbardziej fantastycznych snach. Stajemy tu wobec kwestii natury antropologicznej, związanej z rolą języka i kultury w przekazie informacji, która ma dotrzeć do odbiorcy w bardzo dalekiej przyszłości. Pojawia się też problem czynnika ludzkiego – ten niemal zupełnie pozostaje poza naszym wpływem. Szwajcarski fotograf Marcel Rickli szuka złotego środka między fotografią dokumentalną a sztuką. W swoim najnowszym projekcie, zatytułowanym „AEON”, zestawia symboliczny charakter semiotyki nuklearnej z twardymi faktami dotyczącymi składowisk odpadów promieniotwórczych, zwracając przy tym uwagę na to, jak trudno jest opracować oznaczenia, które nie tylko przetrwają fizycznie przez tak długi czas, ale także będą miały wystarczająco uniwersalną formę, by zrozumiano je w odległej przyszłości. Rickli przygląda się temu wszystkiemu, przyjmując perspektywę, która łączy w sobie spojrzenie fizyka, futurologa, antropologa i socjologa, zadając proste, a jednocześnie głęboko filozoficzne pytanie egzystencjalne o przyszłość człowieka: co przetrwa? Marcel Rickli mieszka i pracuje w Zurychu. Studiował projektowanie fotograficzne w berneńskiej Szkole Designu. Jego prace były prezentowane m.in. w Zurychu, Bazylei i Biel. Od 2011 r. tworzy cykl fotografii, w którym przygląda się fundamentalnym zmianom naszej planety. Głównym motywem tych prac są ogromne potrzeby ludzkości w zakresie energii i zasobów naturalnych oraz ich wpływ na środowisko, często bardzo dotkliwy i nieodwracalny. W poprzednich projektach Marcel Rickli ćwiczył swoje fotograficzne oko w szwedzkich kopalniach, gdzie wydobycie rudy skutkowało zapadaniem się terenu, doprowadzając nawet do przeniesienia całego miasta („Kiruna”, 2015), a także w niemieckich kopalniach węgla brunatnego, których ofiarą padają całe połacie krajobrazu („Lausitzer Braunkohlerevier”, 2015). Fotograf przygląda się również działaniom, dającym nadzieję w walce z kryzysem klimatycznym – futurystyczne kadry przedstawiające największą na świecie farmę wiatrową na pustyni Gobi czy chiński park solarny pokazują, jak mogłaby wyglądać rewolucja energetyczna („Ambivalent”, 2017-18). Prace Rickli’ego przynoszą imponujący obraz epoki, w której działalność ludzi stała się najistotniejszym czynnikiem wpływającym na procesy biologiczne, geologiczne i atmosferyczne zachodzące na naszej planecie: oto antropocen. Tekst: Sascha Renner Fotografie Marcela Rickli można będzie obejrzeć podczas nadchodzącej 19. edycji Fotofestiwalu. Więcej informacji o finalistach Open Call i programie wydarzenia: www.fotofestiwal.com