Ładne strony – 1/2020
Opowieści

Ładne strony – 1/2020

Justyna Machnicka
Czyta się 3 minuty

Na początku był obraz

Książka ukazuje świat z perspektywy pewnego noworodka. Przedstawia zdarzenia, które po raz pierwszy w życiu rejestruje chłopiec pochodzący z najsłynniejszej na świecie betlejemskiej rodziny. Tak, tak, mowa o Jezusie. Prawie cała historia dzieje się w stajence, w której rodzi się

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Książkę robi się jak sweter
i
zdjęcie: Wojciech OLSZANKA/East News
Opowieści

Książkę robi się jak sweter

Tak rysował Butenko
Sebastian Frąckiewicz

Konsekwentny w swoich ilustracjach, jakby rysował od zawsze i miał już zawsze rysować. Bohdan Butenko był aktywny zawodowo do końca swoich dni. Niezmiennie oszczędny zarówno w sztuce, jak i w słowach.

Choć spotykaliśmy się i rozmawialiśmy kilka razy, nigdy nie udało mi się namówić go na prywatne wyznania. Nawet gdy robiłem z nim wywiad do mojej książki o ilustracji Ten łokieć źle się zgina. Przekonywanie, że książka ma jednak inną wagę, inny ciężar niż wywiad prasowy, na niewiele się tu zdało. Bohdan Butenko był tajemniczy. Lubił rozmawiać o swoich publikacjach i swojej pracy, ale nie o pracy innych ilustratorów – a miał z nimi przecież do czynienia przez lata jako redaktor graficzny w wydawnictwie Nasza Księgarnia. Podobnie było ze sprawami prywatnymi, nawet tak odległymi jak wczesne dzieciństwo spędzone do 1939 r. w Bydgoszczy. W chwili wybuchu wojny rodzina Butenki – podobnie jak wszyscy polscy obywatele miasta, które lada moment miało stać się z powrotem Brombergiem – musiała szybko się spakować i opuścić swój dom. O szczegółach trudnych wydarzeń artysta nie chciał jednak mówić. Był na to zbyt skryty, zbyt taktowny.

Czytaj dalej