Mamy za dużo złej architektury
i
fot. materiały prasowe MSN
Sztuka + Opowieści, Przemyślenia

Mamy za dużo złej architektury

Zygmunt Borawski
Czyta się 14 minut

Uważam, że kryzys jest niezbędny. Permanentny kryzys. Bo wtedy pojawia się pytanie o rozwój własny i zawodowy. To są pytania egzystencjalne, wręcz kwestie życia i śmierci. To jest niezbędne do osiągnięcia dobrej jakości tego, co robimy. Zadowolenie z siebie i osiadanie na laurach niszczą – przyznaje austriacki architekt Adolf Krischanitz, autor pawilonu Muzeum nad Wisłą, mający w dorobku projekty licznych przestrzeni wystawienniczych, m.in. Krischanitz pracuje głównie w Szwajcarii i Austrii należących – jak dodaje – do ostatnich krajów, w których można żyć z zajmowania się architekturą.

Zygmunt Borawski: Ciekawią mnie początki. Kiedy Pan postanowił być architektem?

Adolf Krischanitz: Już w najwcześniejszej młodości wyobrażałem sobie, że zostanę budowniczym. Później, po podstawówce, wyobrażałem sobie, że chcę zostać inżynierem. Chciałem, by to, co będę robił, było związane z budowaniem. Potem zacząłem studiować. Z czasem zrozumiałem, że właściwie to jestem architektem. Przy czym młodemu człowiekowi bardzo trudno ocenić, czy ma odpowiedni talent do zawodu architekta, czy nie. Bo nie można sobie w tak młodym wieku wyobrazić, co to oznacza.

No właśnie: brak wiary w talent, ciągłe pytania w głowie, czy się go ma, czy nie. To są wszystko dylematy, które prowadzą do kryzysu. Pan miewa kryzysy?

Miałem oczywiście najróżniejsze kryzysy. Mam je cały czas! Architekt operuje przecież, jeśli można tak powiedzieć, bardzo blisko życia człowieka. Takie kryzysy są z góry zaprogramowane. Po pierwsze, człowiek potrzebuje ogromnej odporności, żeby w ogóle móc wykonywać ten zawód. Bo stres, odpowiedzialność, ciągła walka z przeciwnościami losu. A po drugie, potrzebuje wrażliwości, która musi sprawić, że będzie w stanie przyjmować nowe prądy i obchodzić się z nimi, podobnie jak artysta. I przez to architekt jest właściwie zmuszony łączyć w sobie dwie przeciwstawne, absolutnie niekompatybilne cechy: wrażliwą duszę i nerwy ze stali.

Trochę mnie to pociesza, bo to znaczyłoby, że trzeba bardzo bać

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Ucieczka od betonozy
i
„Architecton”, reż. Victor Kossakovsky, materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity
Świat + Ludzie, Marzenia o lepszym świecie

Ucieczka od betonozy

Rozmowa z Victorem Kossakovskim, reżyserem filmu „Architecton”.
Mateusz Demski

Jaką wartość naszemu życiu nadaje architektura? Czego mogą nas o niej nauczyć budowle sprzed setek i tysięcy lat? Dlaczego piękno i tajemnice antyku zamieniliśmy na szary, monotonny beton? Jak budować lepiej, zanim będzie za późno? Opowiada Victor Kossakovsky, reżyser pokazywanego na festiwalu Millennium Docs Against Gravity filmu Architecton.

Mateusz Demski: Architektura bardziej Pana przeraża czy zadziwia?

Czytaj dalej