Najlepsi
Przemyślenia

Najlepsi

Jan Błaszczak

Arca

Urodzony w Caracas Alejandro Ghersi umocnił się na pozycji jednego z najważniejszych producentów ambitnego, nowoczesnego popu.  Podobnie jak Hudson Mohawke, Wenezuelczyk jest współpracownikiem do zadań specjalnych – kiedy ważniejsza od radiowych formatów i sprzedażowych list staje się chęć wdrożenia nowych, awangardowych rozwiązań, wykręca się jego numer. W mijającym roku z jego usług (po raz kolejny) skorzystała Björk i wschodząca gwiazda R’n`B Kelela, ukazał się również świetnie przyjęty solowy album producenta, Arca. Na płycie eksperymentalna elektronika może i robi wrażenie, ale największe wrażenie robi operowy wokal Wenezuelczyka.

Acra/ mat. prasowe
Acra/ mat. prasowe

Richard Dawson

Trzy lata wcześniej brytyjski bard dał się poznać jako nieszablonowy wokalista i gitarzysta czerpiący z pełnej dysonansów twórczości Jandeka czy Billa Orcutta. Za sprawą ciągłych fałszów Nothing Important (2014) było płytą intrygującą i irytującą zarazem. Tegorocznm krążkiem Dawson udowodnił, że nie da zamknąć swojej twórczości w stylistycznych szufladkach. Peasant to album bogaciej zaaranżowany, bardziej rozśpiewany, choć przecież nie pozbawiony okazjonalnych dysonansów. Największym zaskoczeniem jest jednak tematyka utworów. Dawson w niezwykle przejmujący sposób opisuje codzienność prostych ludzi zamieszkujących brytyjską prowincję we wczesnym średniowieczu.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Kto przyjmie jazzmana?
i
fot. Sławek Przerwa/ archiwum NFM
Przemyślenia

Kto przyjmie jazzmana?

Jan Błaszczak

Jazztopad angażuje swoją publiczność w stopniu wyjątkowym. Od pięciu lat część organizowanych podczas tego festiwalu koncertów odbywa się w prywatnych mieszkaniach. Wystarczy zgłosić swoją gotowość i mieć trochę szczęścia, bo chętnych na przyjęcie zespołu nie brakuje. W ubiegłym roku organizatorzy wybierali z osiemnastu lokali, w tym – z niemal czterdziestu. Dlatego w 2018 roku koncertów w mieszkaniach będzie więcej. Tym bardziej, że taka formuła odpowiada mieszkańcom, ale także muzykom i samym pomysłodawcom festiwalu. – Te koncerty mają bardzo luźną formułę, tu nie ma scenariusza – tłumaczy dyrektor Jazztopadu, Piotr Turkiewicz. – Bywa i tak, że do samego końca nie wiadomo, kto z kim zagra. Liczy się moment. Wszystko toczy się swoim tempem. Bardzo to lubię.

Od strony organizacyjnej koncerty w mieszkaniach nie wymagają wiele. Dwa, trzy miesiące przed festiwalem zbierane są zgłoszenia. Organizatorzy chcieliby dać szansę każdemu właścicielowi domu czy mieszkania, ale mają też ulubione miejsca, do których chętnie wracają. Choć Turkiewicz twierdzi, że na tym poziomie nie istnieją żadne formalne ograniczenia, wiadomym jest, że kwintet z perkusją i pianinem nie wystąpi w kawalerce. Tym bardziej, że na każdy z występów przychodzi publiczność. W tym roku organizatorzy rozdali trzydzieści darmowych biletów na każdy z koncertów. Rozeszły się w dwadzieścia minut. Kiedy do grona szczęśliwców dodamy muzyków, obsługę i grupę znajomych gospodarzy, okaże się, że lokum musi pomieścić sześćdziesiąt-siedemdziesiąt osób. W tym roku należało do nich doliczyć dziennikarza „Przekroju”.

Czytaj dalej