Najmniej interesuje mnie wojna – rozmowa z Jakubem Małeckim
i
okładka książki „Horyzont” Jakuba Małeckiego, SQN, 2019
Sztuka + Opowieści, Przemyślenia

Najmniej interesuje mnie wojna – rozmowa z Jakubem Małeckim

Grzegorz Przepiórka
Czyta się 12 minut

Nie wystarczy pociągnąć za spust, żeby być kimś. Trzeba jeszcze umieć potem spojrzeć sobie w oczy. W najnowszej książce pt. Horyzont Małecki testuje siłę rażenia prawdy oraz szczerość fikcji, o czym opowiada w rozmowie dla „Przekroju”. 

Grzegorz Przepiórka: Marzyłeś kiedyś, jak Maniek z Horyzontu, żeby zostać twardzielem?

Jakub Małecki: Dorastałem na blokowisku w małym miasteczku i dla wszystkich chłopaków, z którymi się zadawałem, imponujące było to, co męskie. Sporty walki, podnoszenie ciężarów, bycie ochroniarzem na dyskotece itp. Nie miałem wtedy innego horyzontu, a już na pewno nie przyszłoby mi do głowy, żeby pisać książki. Marzyłem, żeby być…

Twardzielem…

Pewnie też, ale w kontekście przyszłości zawodowej, to chciałem podnosić ciężary. Na topie był ówcześnie Szymon Kołecki. Właściwie niewiele brakowało, żebym został na tej ławce pod blokiem z niezrealizowanymi marzeniami. Wtedy kompletnie nie czułem się dostosowany do życia. Nagle wstałem i pojechałem na studia z bankowości.

Czy z tych młodzieńczych niezrealizowanych wyobrażeń urodził się pomysł na Horyzont i jego głównego bohatera Mariusza Małeckiego? Czy raczej dostrzegłeś, że wojna w Afganistanie to temat, który na pewno chwyci?

Mnie w opowieści o wojnie najmniej interesuje sama wojna. Jest natomiast coś absolutnie fascynującego w tym, że ten chłopiec, powieściowy Maniek, który biega po boisku – taki sam, jak kiedyś ty czy ja – jakiś czas później znajduje się w sytuacji, kiedy stoi naprzeciw drugiego człowieka i musi pociągnąć za spust. Od dawna chciałem opowiedzieć o takiej przemianie i krańcowym doświadczeniu czegoś niebezpiecznego. Zastanawiało mnie też, co tego rodzaju przeżycie robi z człowiekiem, jak wraca się do normalności.

Niby temat podyktowały Ci osobiste fascynacje, ale przy okazji, żeby nie powiedzieć przypadkiem, w Horyzoncie dotknąłeś pewnego problemu.

I to dużego. Żołnier

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Fragment powieści „Nikt nie idzie”
i
zdjęcie: JC Bonassin/Unsplash
Doznania, Sztuka + Opowieści

Fragment powieści „Nikt nie idzie”

Jakub Małecki

1

Zbierała fontanny od zawsze. Zaczęła być może za namową rodziców: ustawili ją przed jednym z kamiennych kielichów wypełnionych wodą, uśmiechnij się, Marzenka, pstryk – i tak już jej zostało.

Musiała się znaleźć na każdej fotografii. Z boku, żeby nie zasłaniać fontanny. Najczęściej zdjęcia robili jej rodzice, a potem koleżanki i mężczyźni, z którymi się spotykała. Zdarzało się, że prosiła przechodniów. Raz przez awarię aparatu i dwukrotnie z powodu prześwietlenia kliszy zmarnowała fontannę. Za każdym razem później po nią wróciła.

Czytaj dalej