Oderwij się i zatańcz
i
„Move! Taniec to życie”, mat. prasowe
Opowieści

Oderwij się i zatańcz

Joanna Brych
Czyta się 9 minut

Niektórzy akceptują taniec dopiero po osiągnięciu przez niego rangi sztuki wysokiej. Inni wręcz odwrotnie. 

Takie stanowisko zajął już chociażby w Prawach Platon i dlatego podziwiał jedynie „uroczyste ruchy pięknych ciał”, a wyrażał stanowczy sprzeciw wobec wszelkich zmysłowych i bachicznych form tańca połączonych z magią czy też innymi obrzędami niższego według niego rzędu. Inni traktują taniec w kategorii (często błahej) rozrywki. W istocie jedni i drudzy mają rację. Taniec pojawia się w różnych aspektach życia, a co więcej towarzyszył człowiekowi „od zawsze” i jest przypuszczalnie pierwszą formą sztuki.

Zjawisku tańca postanowili w tym roku przyjrzeć się organizatorzy 14. edycji Millennium Docs Against Gravity Film Festival, inicjując nową sekcję filmową – Doc Dance. Decyzja ta wpisała się w tegoroczne hasło festiwalowe – Oderwij się! I to wcale nie tylko od codziennych przyzwyczajeń i stereotypów, lecz także od&nb

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Musical wymaga absolutnej perfekcji
i
fot. Karol Mańk
Przemyślenia

Musical wymaga absolutnej perfekcji

Joanna Brych

Nie było jeszcze w musicalu czegoś takiego jak samolot na scenie. I choć polscy piloci w latach 40. nie śpiewali ani nie tańczyli w rytmie hip-hopu, w Pilotach będą to robić. O musicalu opowiada jego reżyser i autor libretta Wojciech Kępczyński.

Joanna Brych: Ukończył Pan warszawską szkołę baletową, ale chyba bardziej ciągnęło Pana w stronę teatru dramatycznego. A może to balet Pana nie chciał? 

Wojciech Kępczyński: Ze szkołą baletową to jest tak, że mamusia wysyła do niej syna czy córkę w wieku 10 lat, a oni sami nie zdają sobie sprawy z tego, co oznacza zawód artysty baletu. Po sześciu latach doszedłem do wniosku, że balet nie do końca mnie interesuje. Ale oczywiście to, że zdobyłem takie wykształcenie (za co jestem moim pedagogom bardzo wdzięczny i zobowiązany) pomaga mi w zrozumieniu teatru ruchu. Ważnym doświadczeniem był też dla mnie pobyt w szkole Maurice’a Béjarta, działającej wówczas pod Brukselą. Miałem wtedy zaszczyt asystować przy produkcjach jego spektakli. Potem sam stworzyłem mnóstwo choreografii.

W tej chwili zastępuje mnie wspaniała Agnieszka Brańska (choreografka Pilotów –przyp. red.), ale teatr ruchu, w tym balet, jest mi bardzo bliski. Staram się nie opuszczać polskich premier baletowych, a także tych odbywających się na świecie. Jednak najbliższy jest mi musical.

Czytaj dalej