Pomysły przychodzą z pustki – rozmowa z Joanną Grochocką Pomysły przychodzą z pustki – rozmowa z Joanną Grochocką
i
ilustracja Joanna Grochocka
Doznania

Pomysły przychodzą z pustki – rozmowa z Joanną Grochocką

Przekrój
Czyta się 7 minut

7 lutego współpracująca z „Przekrojem”Joanna Grochocka otrzyma nagrodę od Society of Illustrators za ilustracje w książce Historie nie do końca zmyślone, napisanej przez Tomasza Wiśniewskiego. Zostanie nagrodzona srebrnym medalem w kategorii „Książka”.

Kwartalnik „Przekrój”: Obserwujemy teraz gigantyczny trend powrotu do ilustracji. Jak uważasz, dlaczego?

Joanna Grochocka: Jak wiadomo, polska ilustracja i grafika święciły już swego czasu triumfy – w latach 60. i 70. były znane i podziwiane na całym świecie jako świeże, żywe, fantazyjne. Niestety w okresie transformacji politycznej, na fali fascynacji kapitalizmem i wszystkim, co „z Zachodu”, mieliśmy do czynienia z inwazją najgorszej jakości estetyki: w kontraście

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Święty z Góry Płomienia Święty z Góry Płomienia
i
Ramana Mahariszi; żródło: Wikipedia (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Święty z Góry Płomienia

Tomasz Wiśniewski

W autobiograficznej książce Ścieżkami jogów z 1934 r. Paul Brunton, angielski pisarz i poszukiwacz duchowy podróżujący po Indiach, opisuje fascynujący przykład moralnej wielkości.

Pewnego dnia grupa rozbójników napadła na pustelnię znanego w okolicy mędrca. Sądzili, że musiał otrzymywać dary od czczącej go lokalnej społeczności i że ukrył gdzieś pieniądze. Niczego jednak nie znaleźli. W gniewie dotkliwie pobili ascetę. Po całym incydencie, gdy opadły emocje, Ramana Mahariszi – bo o nim mowa – namówił napastników, żeby nie uciekali, tylko zostali u niego, odpoczęli i poczęstowali się jedzeniem. Potem pozwolił im odejść; surowo zakazał wszelkiego pościgu i karania sprawców napaści. Otrzymane ciosy nie zrobiły na nim wrażenia. Jego jedyną refleksją było współczucie wobec duchowej ignorancji tych ludzi.

Czytaj dalej