Spotkanie poetyckich indywidualności Spotkanie poetyckich indywidualności
Opowieści

Spotkanie poetyckich indywidualności

Marcin Orliński
Czyta się 9 minut

8 czerwca 2017 roku rozpocznie się w Krakowie Festiwal Miłosza, jedno z najważniejszych wydarzeń na poetyckiej mapie Polski. W programie – spotkania autorskie, debaty, koncerty, filmy i czytanie wierszy. Podczas festiwalu poznamy także tegorocznego laureata Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Z Krzysztofem Siwczykiem, dyrektorem artystycznym festiwalu, rozmawia Marcin Orliński.

Marcin Orliński: Hasło tegorocznej edycji festiwalu „Zaczynając od moich ulic” to tytuł zbioru szkiców i przekładów Czesława Miłosza. Na stronie internetowej wyjaśniasz, że chodzi o punkt wyjścia dla poezji, jakim jest indywidualne doświadczenie. W jaki sposób hasło nadało kształt programowi? Jak wpłynęło na dobór autorów?

Krzysztof Siwczyk: Sądzę, że tytuł książki Czesława Miłosza w sposób fundamentalny określił zarówno program, jak i gości tegorocznej edycji festiwalu. Wyznaczył kierunki poszukiwań tematycznych dla debat i niektórych wydarzeń,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Święty z Góry Płomienia Święty z Góry Płomienia
i
Ramana Mahariszi; żródło: Wikipedia (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Święty z Góry Płomienia

Tomasz Wiśniewski

W autobiograficznej książce Ścieżkami jogów z 1934 r. Paul Brunton, angielski pisarz i poszukiwacz duchowy podróżujący po Indiach, opisuje fascynujący przykład moralnej wielkości.

Pewnego dnia grupa rozbójników napadła na pustelnię znanego w okolicy mędrca. Sądzili, że musiał otrzymywać dary od czczącej go lokalnej społeczności i że ukrył gdzieś pieniądze. Niczego jednak nie znaleźli. W gniewie dotkliwie pobili ascetę. Po całym incydencie, gdy opadły emocje, Ramana Mahariszi – bo o nim mowa – namówił napastników, żeby nie uciekali, tylko zostali u niego, odpoczęli i poczęstowali się jedzeniem. Potem pozwolił im odejść; surowo zakazał wszelkiego pościgu i karania sprawców napaści. Otrzymane ciosy nie zrobiły na nim wrażenia. Jego jedyną refleksją było współczucie wobec duchowej ignorancji tych ludzi.

Czytaj dalej