Zapotrzebowanie na niepamiętanie
i
Kadr z filmu „Solaris Mon Amour”, reż. Kuba Mikurda, 2023 r.
Opowieści

Zapotrzebowanie na niepamiętanie

wywiad z Kubą Mikurdą, reż. „Solaris Mon Amour”
Mateusz Demski
Czyta się 16 minut

Narracja o podboju kosmosu jest w rzeczywistości narracją ucieczkową. Ludzie lecą na Księżyc lub obcą planetę, żeby zacząć od nowa. Tak jakby musieli zostawić za sobą Ziemię, która jest za bardzo obarczona przeszłością, za bardzo przeżarta krwią i cierpieniem.

Lem był jednym z pierwszych, którzy mieli sceptyczny stosunek do podboju kosmosu. Twierdził, że gdziekolwiek polecimy, tam tę Ziemię ze sobą zabierzemy i nic nowego radykalnie się nie zacznie. Człowiek nigdy nie ucieknie od człowieka – mówi Kuba Mikurda, reżyser filmu Solaris Mon Amour, niezwykłego dokumentu found footage inspirowanego Solaris Stanisława Lema. Transowa, osobista opowieść o stracie, żałobie i pamięci ma premierę na 20. Millennium Docs Against Gravity.

Mateusz Demski: Kiedy oglądałem wasz film, zastanawiałem się, jak odebrałby go Stanisław Lem – znany był z niechęci do filmów powstałych na podstawie jego utworów.

Kuba Mikurda: Zastanawiałem się nad tym już po skończeniu filmu, sprowokowany takimi pytaniami. Myślę, że by mu się nie podobało. Dla twórcy, który jest genialny w swoim medium – a Lem takim twórcą jest – siłą rzeczy wszelkie adaptacje muszą być czymś gorszym. Jeżeli już mu się coś podobało, to adaptacje dosłowne. My zrobiliśmy coś dokładnie przeciwnego. Powiedziałbym, że rozbiliśmy Solaris na małe cząstki. Na takie sample solaryczne – głosy, obrazy, faktury – i z tych sampli próbowaliśmy zagrać mniej więcej tę samą melodię, ale zupełnie inaczej rozkładając akcenty.

Słynna anegdota o jego spotkaniu z Andriejem Tarkowskim w moskiewskim hotelu Pekin mówi, że doszło tam do awantury. Lema rozgniewała właśnie modyfikacja fabuły książki i wprowadzenie do filmowej adaptacji nowych wątków. Stanisławowi Beresiowi opisał to tak: „Tarkowski wcale nie nakręcił Solaris, tylko Zbrodnię i karę…”. Ponoć kiedyś próbował obejrzeć film w telewizji, ale nie wytrzymał do końca. Myślisz, że Lem uważał kino za medium niepełne, niedoskonałe, niewspółmierne do jego wizji?

Nie znam takich wypowiedzi, ale wydaje mi się, że mogło tak być. Lem był człowiekiem słowa, wychowanym na literaturze. Wcale nie musiał rozumieć medium obrazu, języka kina i pewnych eksperymentów z nim związanych. Solaris – pisane w pierwszej osobie – zaczyna się od tego, że bohater, Kelvin, przybywa na stację kosmiczną, jest już na miejscu. Filmem rządzą inne prawidła opowiadania, dlatego zarówno Tarkowski, Soderbergh, jak i my dodaliśmy wątek ziemski, który pokazuje

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Z otchłani. Przeżycie śmierci
i
"Dąb złamany przez piorun – Alegoria śmierci żony artysty", Maxim Vorobiev, 1842 r./Wikiart (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Z otchłani. Przeżycie śmierci

Anna Rembowska

O próbie oswajania (i opisywania) śmierci pisze Anna Rembowska.

23 marca 2005 r. pisarka Agata Tuszyńska dowiedziała się, że jej wieloletni życiowy partner (potem mąż) ma raka mózgu. Na początku wydanej dwa lata później książki Ćwiczenia z utraty zanotowała refleksje, które towarzyszyły jej w tamtej chwili: „Tego nie można dotknąć słowem, myślałam. Po raz pierwszy, odkąd pamiętam, słowo jest bezsilne. Jest odklejone od rzeczywistości, jaką miałoby ogarnąć, której mogłoby lub miałoby nieść ulgę. Nie władam już słowem. Nie sprawdziło się. Rozpacz nie zna słów”. Kolejne zdanie brzmi jednak: „To musi zostać dotknięte słowem. Nie umiem wyjaśnić tej konieczności”.

Czytaj dalej