Hormonia Hormonia
i
ilustracja: Joanna Grochocka
Promienne zdrowie

Hormonia

Maria Hawranek
Czyta się 18 minut

Odpowiadają za płodność, mają wielki wpływ na odporność, to od nich zależy nasz sen i nastrój. O wszechwładnych hormonach w naszym ciele terapeutka żywienia Julita Kordonska opowiada Marii Hawranek.

Specjalizacja klasycznej medycyny ma wiele zalet i jeden efekt uboczny. Zaczęliśmy patrzeć na nasz organizm w sposób fragmentaryczny, zapomnieliśmy, że jest niepodzielną całością, przez co czasem zamiast wyeliminować prawdziwą przyczynę naszych dolegliwości, ograniczamy się tylko do łagodzenia objawów. Tymczasem infekcja układu oddechowego nieraz ma ścisły związek z dietą i trawieniem, a kłopoty z zajściem w ciążę mogą wynikać z zawirowań naszej odporności albo zaburzonej równowagi hormonalnej.

Maria Hawranek: Dlaczego zazwyczaj myślimy o ciele jako o zbiorze odrębnych części? Mózg działa osobno, układ trawienny i odpornościowy osobno. Przecież te wszystkie elementy są ze sobą połączone – jesteśmy jednym organizmem.

Julita Kordonska: W medycynie klasycznej poszczególne elementy organizmu traktuje się jako niezależne jednostki. To bardzo porządkuje myślenie; dzięki temu wiemy, że układem pokarmowym zajmuje się gastroenterolog, hormonami – endokrynolog itd. Wyobrażamy sobie, że ci ludzie siedzą przy różnych biurkach i nie ma między nimi przepływu informacji. Coś, co było jedynie mentalnym uproszczeniem, doprowadziło do bardzo redukcjonistycznego modelu medycyny. Kiedy osiem lat temu zaczęłam zajmować się hormonami i płodnością, uświadomiłam sobie, że cykl menstruacyjny znakomicie odzwierciedla stan całego organizmu kobiety. Tymczasem mamy za sobą całe lata dyskredytowania go najpierw przez mężczyzn, a potem przez pierwsze feministki, które chciały się odciąć od kobiecej biologii.

Cykl świadczy o całej kobiecej biologii, a nie tylko o układzie rozrodczym?

Celem cyklu menstruacyjnego jest umożliwienie zajścia w ciążę. Aby to nastąpiło, muszą dobrze funkcjonować dwa układy: hormonalny i odpornościowy. Choć o tym drugim się nie mówi, to właśnie od niego zależy płodność.

W jaki sposób?

O odporności mówimy zwykle w kontekście przeziębienia, grypy i od niedawna koronawirusa, tymczasem w ciągu ostatnich 50

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Sen o harmonii Sen o harmonii
Promienne zdrowie

Sen o harmonii

Piotr Stankiewicz

Był taki aktor Zdzisław Karczewski (1903–1970). Dziś już trochę zapomniany, ale kiedyś znany choćby z Ogniomistrza Kalenia i Johna vel Jaśka Pawlaka w Samych swoich. Ciekawa rzecz jest taka, że był on nie tylko aktorem, ale też… sportowcem. I to nie byle jakim: w latach 20. został mistrzem Polski w lekkiej atletyce, a nawet srebrnym medalistą Akademickich Mistrzostw Świata. Był też Marian Łącz (1921–1984), słynny z tego, że przez wiele lat łączył karierę aktora z karierą piłkarza, ba, reprezentanta Polski. Krążył między stadionem a teatrem i obrastał w legendy miejskie, takie jak ta, że pewnego razu wyszedł na scenę w getrach i korkach, bo zapomniał się przebrać.

Ładne te historie. Ale tak z ręką na sercu: co właściwie nam się w nich podoba? Służę odpowiedzią: pogodna harmonia, łagodna nadzieja, że da się w życiu połączyć wartości tak zupełnie różne. Sukcesy w sporcie i w aktorstwie osiągane w jednym i tym samym życiu, sukcesy, na które starcza czasu, przestrzeni i krzepy. To przecież nic innego, jak marzenie o życiu harmonijnym, w którym można łączyć pierwiastki z żywiołów tak różnych, jak to tylko możliwe. Przede wszystkim zaś to marzenie o tym, by sukcesu nie okupywać zaniedbaniem całej reszty, bolesnymi wyrzeczeniami, od których trzeszczy rodzina i leży odłogiem wszystko inne, wyrzeczeniami, które są zrzeczeniem się części samego siebie. Jest to marzenie piękne, a nierealne, i dlatego właśnie najlepiej realizuje się w ciepłym, nieziszczalnym sentymencie wobec biogramów takich, jak przypomniane powyżej.

Czytaj dalej