Lody! Lody!
Rozmaitości

Lody! Lody!

Marcin Wroński
Czyta się 3 minuty

Piasek już przed wojną był utrapieniem ludzkości. Z ohydnym skrzypieniem mięsił się pod stopami plażowiczów Juraty, niczym zmielona na pył stłuczka szklana obrzydliwie rozdrabniał zużyte muszle zdechłych małży i cuchnące wodorosty. Komisarz Maciejewski stąpał po nim z obrzydzeniem i czuł się godny

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

180 westchnień tajniaka
i
ilustracja: Daniel Mróz, rysunek z archiwum
Opowieści

180 westchnień tajniaka

Marcin Wroński

Przed wojną wiosny były tak samo paskudne jak dziś, tylko więcej złudnych marzeń mieli ludzie, na przykład wywiadowca policji Tadeusz Zielny. Cały rok po męsku kolekcjonował erotyczne podboje, lecz wiosną naprawdę się zakochiwał, jak kto głupi. Tym razem w nowej sąsiadce.

Na imię miała Halina, w metryce 23 lata. Zielny zaś, którego okno wychodziło wprost na śmietnik, codziennie widywał, że gdy Halina wyrzuca z wiadra do kubła zmięte papiery, to podnosi nóżkę niczym gwiazda filmowa. Oczarowany postanowił pomagać jej przy tym nie­delikatnym zajęciu. Odtąd ich rozgrzane dłonie coraz częściej spotykały się na zimnym uchwycie wiadra, a ich oczy przyciągały się spojrzeniami, uległe grawitacyjnej sile namiętności.

Czytaj dalej