Przestój Przestój
i
zdjęcie: materiały prasowe
Przemyślenia

Przestój

Jan Błaszczak
Czyta się 9 minut

Gosia Płysa i Mat Schulz nie mają złudzeń, że prezentacja muzyki online w czasie pandemii to jak dotąd odpowiednik produkcji braci Lumière. Dyrektorzy festiwali Unsound i Ephemera mówią ponadto o rachunku prawdopodobieństwa, dylematach DJ-ów oraz najbezpieczniejszym koncercie świata. 

Jan Błaszczak: Kiedy zorientowaliście się, że w 2020 r. nie uda Wam się zorganizować październikowego Unsoundu w tradycyjnej formule?

Mat Schulz: Już w marcu.

Zaskakujące, biorąc pod uwagę, że większość branży muzycznej najpierw wierzyła w letnie festiwale, potem była przekonana, że jesienią wszystko wróci do normy.

M.S.: W tym roku mieliśmy podjąć współpracę z tasmańskim festiwalem Dark Mofo, który jest związany z galerią Mona. Jej założyciel to David Walsh – bardzo bogaty człowiek, który swój majątek zbudował na hazardzie. Mając takie doświadczenie, jest absolutnym ekspertem w dziedzinie szacowania ryzyka. W rezultacie ten festiwal był jednym z pierwszych, które zostały odwołane z powodu pandemii. Kiedy czytałem jego argumenty za podjęciem takiej decyzji, za którymi stały matematyczne wyliczenia związane z rachunkiem prawdopodobieństwa, zacząłem się poważnie zastanawiać nad sensem organizacji Unsoundu na zasadach, na jakich robiliśmy to do tej pory. Produkcja takiej imprezy

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Blues Blues
i
Muzycy uliczni w West Memphis, Arkansas, zdjęcie: Ben Shahn, październik 1935 r., The New York Public Library (domena publiczna)
Doznania

Blues

Z Archiwum „Przekroju”
Jan Poprawa

Jest głosem samotnego robotnika na polu, matki i dziecka, skargi niewolnika, szlochem kochanka bez dziewczyny i dziewczyny bez miłości, chórem głosów wnoszących się nad polem wraz z szarpnięciem struny gitary, smutną pieśnią dobiegającą z szuwaru przy samotnym szlaku żelaznej drogi.
(Ramsey Jr)

Oto jeden z najprzedziwniejszych i najżywotniejszych gatunków artystycznych naszych czasów. I jedna z największych zagadek. Blues.
Zaintrygował badaczy, zapłodnił poetów. Nade wszystko jednak zdobył własne audytorium. Słuchaczy-wyznawców, którzy śmiało mogą powtórzyć za czarnoskórym śpiewakiem: Jest we mnie blues.

Czytaj dalej