Radość bez powodu Radość bez powodu
i
zdjęcie: Mayur Karthik, opracowanie graficzne: „Przekrój”
Promienne zdrowie

Radość bez powodu

Rozmowa z Mayurem Karthikiem
Agnieszka Rostkowska
Czyta się 18 minut

Nic nie trzeba udowadniać ani zdobywać. Radość jest w nas – wystarczy uciszyć umysł, by ją poczuć. Najpełniej rozkwita, gdy przestajemy myśleć o sobie i robimy coś dobrego bez oczekiwań.

Jogę można praktykować, nie wykonując asan. Nie bez przyczyny mówi się, że tak naprawdę zaczyna się ona poza matą, a o stopniu zaawansowania naszej praktyki najlepiej świadczy sposób, w jaki żyjemy na co dzień. Co to dokładnie oznacza i jak odkryć najgłębszy wymiar jogi?

Agnieszka Rostkowska: Porozmawiajmy o radości. Każdy znajduje ją gdzie indziej – jedni w pracy, drudzy w rodzinie, jeszcze inni w gronie przyjaciół. Wschodnie tradycje precyzyjnie podpowiadają, gdzie czy też jak należy jej szukać, by stała się naszym naturalnym stanem.

Mayur Karthik: Ludzie to istoty społeczne – więzi i kontakty z innymi należą do istotnych czynników, które nas określają i dają poczucie szczęścia. Ale prawdziwą, nieprzemijającą radość znajdziemy dopiero wtedy, gdy wyjdziemy ze schematu myślenia o sobie i przekierujemy uwagę z pytania: „A co ze mną?” na rzecz: „W jaki sposób mogę przysłużyć się innym?”.

To seva, starożytna koncepcja wywodząca się z Indii.

Seva to sanskryckie słowo oznaczające „służbę” – robienie czegoś dla innych bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. To ważne, ponieważ jeśli oczekujesz nagrody, to nie jest to służba, tylko biznes. Sevą może być np. sprzątanie albo pomoc starszym ludziom. Zauważyłaś, że dobrze się czujesz, kiedy komuś pomagasz?

W Indiach ten fenomen w pewnym stopniu wyjaśnia karma joga (karma yoga). Karma w sanskrycie oznacza „działanie”, „czyn”, a karma yoga to postawa, kiedy – niezależnie od tego, co robisz – nie przywiązujesz się do rezultatów swoich działań. Brak oczekiwań określonego efektu twoich czynów pozwala uzyskać poczucie wolności i spełnienia. A to dlatego, że właśnie oczekiwania sprawiają,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Sztuka spokoju Sztuka spokoju
i
zdjęcie: Janusz Szopa; opracowanie graficzne „Przekrój”
Promienne zdrowie

Sztuka spokoju

Rozmowa z prof. Januszem Szopą
Agnieszka Rostkowska

Współczesna nauka potwierdza to, co znano od starożytności: spokój można ćwiczyć. Najpierw ciało, potem emocje, na końcu umysł – tak wygląda fizjologiczna ścieżka relaksu. Prosty schemat, a zmienia jakość życia.

Rozumienie stresu i jego przyczyn znacznie zmieniło się na przestrzeni lat. Dziś już wiadomo, że kluczową rolę odgrywa nie sam bodziec, czyli zdarzenie, lecz subiektywne przekonanie o zdolności poradzenia sobie z nim. Metody niwelowania napięć pozostają jednak zaskakująco niezmienne. To, co współcześnie określamy „zarządzaniem stresem”, praktykowane było już ponad 4 tys. lat temu pod nazwą „joga”. Profesor Janusz Szopa, twórca jogi akademickiej, czyli współczesnej praktyki opartej na naukowych dowodach, objaśnia, jakie techniki relaksacyjne są najskuteczniejsze.

Czytaj dalej