Piękno prowizorki
Ziemia

Piękno prowizorki

Mikołaj Golachowski
Czyta się 9 minut

Ewolucja nie działa jak architekci Brasílii – stolicy Brazylii – którą od początku do końca zaplanowano i przemyślano, ale raczej jak mieszkańcy faweli budujący swoje schronienia z tego, co akurat jest pod ręką.

W 1979 r. Stephen Jay Gould i Richard Lewontin opublikowali jeden z najczęściej cytowanych artykułów w historii ewolucjonizmu. Wyjątkowy choćby dlatego, że wcale nie zaczynał się od opisu świata przyrody, ale sklepienia bazyliki św. Marka w Wenecji pokrytego kapitalnymi mozaikami. Wśród nich zwracają uwagę te wypełniające trójkątne przestrzenie między łukami wspierającymi kopułę. Taka przestrzeń po angielsku nazywa się spandrel, a po polsku to „pacha łuku” (swoją drogą Gould i Lewontin pomylili pachę łuku z innym elementem architektonicznym – pendentywem – ale przeszkadza to wyłącznie red. Miładzie Jędrysik).

Komuś może się wydawać, że powierzchnie te powstały właśnie po to, by nosić wyszukane ozdoby, tymczasem ich utworzenie jest nieuniknione, jeśli dwa łuki sąsiadują ze sobą – w miejscu, gdzie każdy z nich odchodzi w swoją stronę, musi pojawić się przestrzeń o dokładnie takim kształcie, a mozaiki wykonano dopiero później, żeby jakoś wykorzystać coś, co i tak już istniało. Takich właśnie „spandreli” jest mnóstwo w ewolucji.

Wada na wadzie

Przypatrzmy się na przykład przedstawicielowi dumnego gatunku Homo sapiens. Gdy już zachwycimy

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Sto brzóz
i
zdjęcie: Ma Ti/Unsplash
Ziemia

Sto brzóz

Michał Książek

Alei się nie wycina, aleję się burzy. Kiedy drzewa już leżą zwalone, przypominają ruiny.

Po wycięciu zostaje pustka. Jakiś dziwny rodzaj przestrzeni do zaakceptowania. Nie do zaakceptowania. Nie wiadomo, czy pustka jest miejscem, czy też miejsca brakiem. Takie coś do wypełnienia. Ptak? Sarna? Słońce? Nie zapełnią jej ptak, sarna, słońce. W miejsce po ulubionym drzewie nie pasuje nic innego. Nawet inne drzewo tego samego gatunku. Z tego samego widoku. Powidok działa kojąco, ale tylko przez chwilę. Ból fantomowy po kawałku znanej rzeczywistości. Kawałku świata. Tożsamości.

Czytaj dalej