Wyższy poziom mocy
i
Joseph Wright z Derby, „Filozof wygłasza przemówienie na temat planety” (fragm.), ok. 1766 r., Derby Museum and Art Gallery/Wikimedia Commons (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza, Świat + Ludzie

Wyższy poziom mocy

Dominika Bok
Czyta się 9 minut

Czy da się stworzyć mapę ludzkiej świadomości? Amerykański psychiatra David R. Hawkins podzielił ją na kilkanaście poziomów – od wstydu do oświecenia.

Tak samo jak dzięki oczom możemy dostrzec przedmiot, który mamy przed sobą, tak dzięki świadomości możemy coś rozpoznać i zrozumieć. I dokładnie tak jak wzrok u człowieka może mieć inną ostrość, ludzka świadomość też ma różne poziomy, co przekłada się na jakość życia. Kontynuując jeszcze przez chwilę to porównanie: wzrok można badać, a w razie potrzeby – korygować. A co ze świadomością? Odpowiedzi na to pytanie szukał amerykański psychiatra kliniczny, dożywotni członek Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, David R. Hawkins. W swojej praktyce i pracy naukowej nie ograniczał się tylko do wiedzy klinicznej. Jego zainteresowania krążyły wokół wielu systemów filozoficznych, bliskie mu było podejście holistyczne: interesował się zarówno zdrowiem psychicznym, jak i rozwojem duchowym człowieka.

Wnioski ze swoich wieloletnich obserwac

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Cząstki, pył i gaz
i
Obszar gwiazdotwórczy NGC 3324 w Mgławicy Carina, fotografia wykonana z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba; zdjęcie: NASA, ESA, CSA, STScI
Kosmos, Świat + Ludzie

Cząstki, pył i gaz

Z cyklu „Kosmiczne różności”
Łukasz Kaniewski

Nasze wiadomości z Ziemi i kosmosu, w tym próby nawiązania kontaktu z kosmitami i prawda o szokującej przeszłości Jowisza.

Młodość i pył

Chmura – ale nie miękka, łagodna i puszysta, tylko groźna i niepokojąca, podobna do górskiego grzbietu wydanego na pastwę nieubłaganych sił natury. Swój dziki, nieogładzony kształt zawdzięcza potężnemu promieniowaniu ultrafioletowemu, którego źródłem są młode, gorące gwiazdy olbrzymich rozmiarów. Nie widać ich na zdjęciu, znajdują się poza kadrem. Nie zobaczymy też samego promieniowania, lecz tylko jego efekt – to ono wywiało pył i gaz z górnej części fotografii, kompresując, czochrając oraz fałdując chmurę poniżej.

Czytaj dalej