Szok przyszłości Szok przyszłości

Szok przyszłości

Z Archiwum „Przekroju”
Alvin Toffler
Czyta się 2 minuty

Wzrost dobrobytu i rosnąca efemeryczność, podważając bezlitośnie tradycyjną zachciankę posiadania, sprawi, że konsument zacznie kolekcjonować doświadczenia równie namiętnie i starannie, jak niegdyś przedmioty. Pomysłowość najbardziej uzdolnionych przedsiębiorców skierowana zostanie na tworzenie coraz to nowszych artykułów przemysłowych oraz na stwarzanie psychologicznej otoczki dla każdego z nich – otoczki bardziej frapującej, doskonalszej i bogatszej w treści uczuciowe. […]

Przemysł wypoczynku rozwinie się w miarę nowego zdefiniowania samej koncepcji wolnego czasu. Nauczanie, jako sektor dzisiaj bardziej rozwinięty, będzie w tej dziedzinie przemysłem kluczowym, gdyż posłuży się sztucznymi technikami (udawanie), przekazując uczniom pojęcia i wiedzę. Produkcja doświadczeń otworzy przemysłowi przekazu i komputeryzacji nową drogę, zarówno dla maszyn, jak i dla ich oprzyrządowania i oprogramowania. […]

Ewolucję tę można opóźnić.

Technologicznie zaawansowane społeczeństwa mogłyby opóźnić nastanie czasów ekonomii doświadczeń, kontynuując tradycyjną produkcję i przeznaczając wielkie zasoby na ratowanie środowiska, później zaś wydając powszechną wojnę nędzy i organizując pomoc dla krajów trzeciego świata.

Zyskalibyśmy w ten sposób trochę czasu na rozważenie filozoficznych i psychologicznych efektów produkcji „doświadczeń”. Jeśli konsumenci pewnego dnia nie potrafią jasno odróżnić rzeczywistości od świata „udawanego”, jeśli będzie można zaprogramować hand­lowo całe odcinki ludzkiego życia, znaczy to, że znajdziemy się w ślepym zaułku niesłychanie złożonych problemów psychoekonomicznych.

Jednym z wielkich niesformułowanych problemów naszych czasów jest stosunek pomiędzy autentycznymi a udawanymi doświadczeniami życia ludzkiego. Żadne poprzednie pokolenie nie przeżyło dziesiątej części sztucznych doświadczeń, które hojnie rozdajemy sami sobie i naszym dzieciom.

Fragment tekstu z nr. 1466/1973, s. 11. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum.

Czytaj również:

Były sobie świnki trzy Były sobie świnki trzy

Były sobie świnki trzy

Z Archiwum „Przekroju”
Wojciech Plewiński

Zdjęcie z okładki potwierdza to, co powiedział nam p. Duniec z krakowskiego Instytutu Zootechniki: świnie z natury lubią czystość. Lubią dużo powietrza i słońca. Wtedy lepiej rosną i są zdrowsze (brak wentylacji powoduje choroby, np. świńską grypę). Określenie „brudny jak świnia” jest dla nich krzywdzące. Zresztą popatrzcie – sympatyczna ta świnka, prawda? […]
O znaczeniu gospodarczym hodowli trzody chlewnej pisała niedawno „Polityka”. Oto kilka liczb, które potwierdzają tytuł artykułu z „Polityki”: „Świnia – wielki business”.
– W 1959 chłopi otrzymali za tuczniki, bekony, prosięta prawie 2,5 razy tyle co za sprzedaż zboża.
– Zajmujemy 4. miejsce w świecie pod względem produkcji wieprzowiny. Obecnie na 5 rodaków przypadają 2 świnie statystyczne .
– No i jemy tej wieprzowiny niemało. 17% wydatków na żywność stanowią wydatki na mięso, z czego 2/3 wydajemy na wieprzowinę.

Fragment tekstu i zdjęcie z nr. 849/1961, s. 13. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum.

Czytaj dalej