Konfitury
i
ilustracja: Marek Raczkowski
Doznania, Sztuka + Opowieści

Konfitury

Amor Towles
Czyta się 5 minut

Robienie niepotrzebnych rzeczy wydaje się takie niedorzeczne! Rozsądni ludzie nie trwonią na nie czasu, bo szczęśliwym trafem w ich życiu wszystkie te nieistotne drobiazgi dzieją się same. W ubiegłą niedzielę na mszy wielebny Pike przeczytał przypowieść z Nowego Testamentu, w której Jezus i Jego uczniowie, dotarłszy do wioski, zostali zaproszeni do domu jakiejś kobiety. Marta, ta kobieta, wycofuje się do kuchni, by przygotować im coś do jedzenia. A podczas gdy ona gotuje i ogólnie rzecz biorąc, dba o zaspokojenie potrzeb gości, napełniając puste szklanki i serwując dokładki, jej siostra Maria siedzi u stóp Jezusa. W końcu Marta ma tego dość i daje wyraz swojemu niezadowoleniu. Panie – mówi – n

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Za chwilę zajrzycie do ludzkiego serca
i
Maurice Prendergast, „W Central Parku, Nowy Jork”, Addison Gallery of American Art (Phillips Academy)/Wikiart (domena publiczna)
Sztuka + Opowieści, Doznania

Za chwilę zajrzycie do ludzkiego serca

Janet Frame

Czego się dowiemy, kiedy zamiast na wystawę o układzie krwionośnym nogi zaprowadzą nas na pokaz węży? Przedstawiamy opowiadanie, które po raz pierwszy ukazało się w tygodniku „The New Yorker” w 1969 r.

Spojrzałam na tabliczkę. Nie byłam pewna, czy wystarczy mi czasu; mój pociąg z Filadelfii do Baltimore odjeżdżał za godzinę. Serce, wysokie po sufit, stało w rogu wielkiej sali, a jego donoś­ne bicie – bum, bum, bum, bum – słychać było aż na jej końcu. Wystawa cieszyła się dużą popularnością i nieraz, gdy zebrała się tam chmara uczniów, trzeba było przegradzać wejście sznurem, bo dzieciaki uwielbiały się ganiać po naczyniach krwionoś­nych i przekrzykiwać dudnienie serca. Widziałam, że tego dnia serce ma już trochę dosyć; podłoga w aorcie była wytarta i zakurzona, ściany upstrzone plamami, a tabliczka z napisem: „Przemierzasz drogę krwinki przez ludzkie serce” wisiała krzywo. Miałam ochotę rozejrzeć się jeszcze po Instytucie Franklina i Muzeum Przyrodniczym naprzeciwko, ale wyprawa w głąb ludzkiego serca zapowiadała się fascynująco. Czy wystarczy mi czasu?

Czytaj dalej