Pies matematyk
Poszedłem z psem do parku. Głośno szczekając, domagał się, żeby rzucić mu patyk. Jakie było moje zdziwienie, gdy Azor przyniósł mi 2 patyki. Rzuciłem 2 – przyniósł 4. Rzuciłem 4 – przyniósł 16. Rzuciłem (wymagało to dużego trudu) 16 – przyniósł 256 patyków. Widząc, co się święci, przerwałem zabawę.
Lustro
Kupiłem lustro. W sklepie mi się podobało, ale w domu przestało mi się podobać. Wyglądałem w nim niekorzystnie – nawet ładnie, ale jakoś tak bez klasy. Przejrzałem się w innych lustrach, które posiadam – we wszystkich miałem klasę. „Cóż to za dziwaczne lustro – pomyślałem. – Nie jest krzywe, lecz społecznie jednak wykrzywia”. Zachowałem je jako ciekawy eksponat.