Jest taka umiejętność, bardzo trudna i bardzo piękna, która polega na pozwalaniu rzeczom oraz ludziom (w tym sobie) być takimi, jakie i jacy są. Bez walki, bez przymusu, bez starania się.
To może być najsłynniejszy dialog XXI-wiecznej literatury:
– Proszę cię, żebyś przynajmniej raz zrobił to, czego ona by sobie życzyła: nie szukaj jej.
– Co ty mówisz?!
– To, co słyszysz. Nie ma sensu jej szukać. Naucz się żyć samodzielnie. I nie dzwoń więcej do mnie (tłum. Alina Pawłowska-Zampino).
Elena Greco odbiera telefon od syna swojej przyjaciółki, Lili. Lila zniknęła. Dosłownie i symbolicznie: wymazała się z życia, z dokumentów, z pamięci innych. A Elena, jedyna osoba, która znała ją naprawdę, zostaje nagle postawiona w roli tej, która ma coś wyjaśniać – i natychmiast odmawia.
To jedna z pierwszych scen Genialnej przyjaciółki, nadająca ton całej tetralogii Ferrante – w tej krótkiej, pełnej napięcia wymianie zdań zawiera się nie tylko dramat relacji, lecz także głęboka lekcja o odpuszczaniu. Nie jako rezygnacji czy obojętności, ale jako akcie uznania cudzej woli.
Bohaterka Ferrante sugestywnie i bez zbędnego patosu przypomina, że czasem troska nie polega na działaniu, ale na powstrzymaniu się od niego. Nie chodzi tu o obojętność