Liberalnie i purytańsko
i
ilustracja: Karyna Piwowarska
Promienne zdrowie

Liberalnie i purytańsko

Katarzyna Tubylewicz
Czyta się 7 minut

Nagość w Szwecji nie jest już taka prosta, jak bywało. Dla jednych to nadal oczywista zdrowa norma, dla innych – zgroza, grzech i dyshonor. Bo nie ma już jednej Szwecji i nie ma typowych Szwedów.

Szwecja kojarzy nam się powszechnie ze swobodnym stosunkiem do nagości. Na światowych plażach typowego Szweda da się poznać nie tylko po blond czuprynie, ale także po tym, że zmienia kąpielówki bez ręcznika. W szatni mojego studia jogi w Sztokholmie kobiety nie śpieszą się z przebieraniem i nie chowają się w szlafrokach. Nago prowadzą rozmowy z koleżankami, nago przeglądają się w lustrze albo siedzą w saunie, za oszklonymi drzwiami. Żadnego problemu nie stanowi staranne wysmarowanie całego ciała balsamem na środku przebieralni.

Bez ubrania, bez podglądania

Szwedzka etykieta zakłada jednak, że ludzie się sobie wzajemnie nie przyglądają. Brak gapienia się na innych oraz unikanie wzrokowego kontaktu czuć nie tylko na szwedzkich ulicach, ale także, a może przede wszystkim, w szwedzkich saunach, szatniach basenowych i nad jeziorami, gdzie w letnie wieczory

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Skóra do skóry czyli ciałokrewieństwo
i
"Kobiety i niemowlę w publicznej łaźni", 1799, Utagawa Toyokuni; źródło: MET
Promienne zdrowie

Skóra do skóry czyli ciałokrewieństwo

Aleksandra Reszelska

W pełnej paradoksów Japonii dotyk uważa się za najważniejszy ze zmysłów. I to mimo że przestrzeń publiczna jest zdecydowanie bezdotykowa.

Kiedy odwiedziłam Tokio dobre 15 lat temu, Michiko, moja wieloletnia przyjaciółka, zaprosiła mnie na kolację. Pociąg, który jechał z centrum do Saitama, milionowej tokijskiej sypialni, miał ogromne opóźnienie. Do maleńkiego mieszkania Michiko, jej męża i dwójki dzieci dotarłam więc tak późno, że oboje wykrzyknęli na mój widok: „Zostajesz na noc!”. I zostałam.

Czytaj dalej