– Kobiety można podzielić na trzy grupy – powiedziała Lucynka do Paulinki. – Te, które ubierają się dla własnej satysfakcji, te, które ubierają się dla innych kobiet, i te, które ubierają się dla mężczyzn.
– Tak jest – powiedziała Paulinka. – Z tym że 100% kobiet należy do grupy trzeciej.
– Ale się do tego nie przyznają.
– Mimo to będą ciekawe, co się mężczyznom podoba. Zróbmy odnośny wywiad z Braćmi Rojek. Kochani Bracia, czy na ogół podobają się wam kobiety bardzo eleganckie, czy też raczej dziewczęta „z wody”?
– Oni powiedzą, że te z wody – szybko wtrąciła Lucynka. – Ale nie trzeba na tym zbytnio polegać. Co innego mężczyźni mówią, a nawet i myślą, a za czym innym oglądają się na ulicy.
– To prawda – powiedziała Paulinka. – Ale im bardziej mężczyzna ogląda się za szałowymi kociakami, tym bardziej nalega na swoją dziewczynę, by broń Boże tych kociaków nie naśladowała. Jak wybrnąć, drodzy Bracia Rojek? No, powiedzcie!
– Dyplomatycznie – odpowiedziała Lucynka, nie czekając na panów Rojek. – Robić się na bóstwo, ale nie dawać tego poznać po sobie. Trudno to słowami wytłumaczyć, ale kobiety mnie zrozumieją.
– A teraz może Bracia Rojek wymienią, co się im w stroju kobiecym na ogół podoba, a co nie?
– To ja ci wymienię, bo lepiej od nich się orientuję – oświadczyła stanowczo Lucynka. – A więc:
- podobają się mężczyznom obcisłe fasony, wysokie obcasy, grzywki. Choć swoją dziewczynę zwykle mężczyzna namawia, żeby grzywkę zlikwidowała, bo jej lepiej z odkrytym czołem. Może nie chce, by innych ta grzywka tak nęciła, jak on się na nią znęcił w swoim czasie. To są te przepaści męskiej psychologii;
- nie podobają się mężczyznom ciemno lakierowane paznokcie ani kapelusze. Jeszcze paznokcie ujdą, ale w żadnym kapeluszu żadnej kobiecie nie jest ich zdaniem do twarzy. A szczególnie w kapeluszu nowym i modnym. Już Ewa w raju miała kłopoty, gdy włożyła na głowę pierwszy w historii modniarstwa liść łopianu. Na ten widok wąż-uwodziciel zawołał: „Zdejm natychmiast to świństwo z głowy”. A małżonek, Adam, postąpił jeszcze gorzej, bo w ogóle nie zauważył, że Ewa ma coś nowego na głowie; […]
- mężczyźni lubią i cenią całość, a nie szczegóły. Na szczegółach się nie znają. Mężczyzna powie, że bardzo mu się wczoraj podobałaś, ale nie opisze twego kołnierzyka ani bransoletki. Jeśli mężczyzna mówi „Masz świetne klipsy”, to znaczy w języku męskim: „Ładnie dziś wyglądasz”. Jeśli mówi, że masz wdechowe pantofle, to znaczy to samo, co wyżej. Bo ani klipsów, ani pantofli mężczyzna szczegółowo nie potrafi ocenić. Ale ogólny wynik, owszem. Przy czym, uwaga: jeśli mężczyzna coś skrytykuje, np. powie: „Nieszczególny ten twój nowy sweterek”, to także dobrze. To też jest komplement. To znaczy, że z wyjątkiem sweterka wszystko jest OK;
- mężczyźni zwalczają na ogół każdą nową modę kobiecą, zarzucając jej bezsens i ekstrawagancję. Niech tylko wejdą w modę dłuższe suknie, znajdą przeciw nim tysiąc logicznych argumentów. Niech wejdą w modę krótsze, to samo. Natomiast łatwo godzą się z bezsensem i ekstrawagancją, do których już przywykli. […] Znowu przepaście męskiej psychologii;
- jak chodzi o kolory naszych ubrań, mężczyźni popierają niebieski. Niedawno odbyła się w Londynie wielka narada fabrykantów z kupcami tekstylnymi. Jakiego koloru najczęściej żądają kupujący? – pytali fabrykanci. – Niebieskiego – brzmiała jednogłośna odpowiedź, zarówno w branży jedwabi, jak wełny, jak perkali, a także gotowej bielizny. Jest to więc gust ogólnoświatowy, tym dziwniejszy, że według testów najatrakcyjniejszym dla człowieka kolorem jest nie niebieski, tylko czerwony. Znowu więc psychologiczna zagadka. Faktem jest, że niebieska sukienka zawsze znajdzie u mężczyzn uznanie i że każdy mężczyzna, wspominając pierwsze swe spotkanie z ukochaną, gotów jest zawsze potem przysięgać, iż miała na sobie w tym dniu niebieską sukienkę, choć miała naprawdę żółtą w kropki…
– Bardzo słuszne spostrzeżenie – powiedzieli, doszedłszy nareszcie do głosu, Bracia Rojek. – Ale wy obie naprawdę miałyście niebieskie sukienki w tym dniu, gdyśmy się poznali. Jak dziś pamiętamy, przy jednej z waszych sukienek był kołnierzyk w ząbki, a przy drugiej granatowa lamówka. I do tego ten romantyczny deptak w Ciechocinku, i ten księżyc, i to tango z głośnika… i te dwie ławeczki w cieniu drzew… Ach, to był chyba najpiękniejszy wieczór w naszym życiu. A w waszym?
– Również – odpowiedziały Lucynka i Paulinka.
***
– Ależ mają pamięć do strojów ci Bracia Rojek – zachwycała się potem Lucynka.
– Fenomenalną! – wtórowała Paulinka. – Oczywiście z tą drobną różnicą, że nigdy nie miałyśmy żadnych niebieskich sukienek.
– Ale wszystko się zgadza, bo nigdy także nie byłyśmy w Ciechocinku – powiedziała Lucynka.
Fragment tekstu i zdjęcie z nr. 617/1957, s. 16. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum.