Opowieści

„Przekrój” na 2026 rok
Sztuka + Opowieści
Opowieści

„Przekrój” na 2026 rok

Czasem wystarczy trochę zwolnić, by zobaczyć, że świat wciąż usiłuje nam coś powiedzieć. I właśnie temu uważnemu słuchaniu świata poświęcamy nowe, roczne wydanie „Przekroju”. Można je już znaleźć w naszym sklepie i w zaprzyjaźnionych księgarniach kameralnych.
Krecia Pataczkówna
Dżananda
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Dżananda

Bolesław Leśmian
Szedł Dżananda tym lasem, gdzie bywać snem mogę,
A miał drogę – na oślep. Wiadomo: miał drogę!
Węże w blask się nicości wśniwały plamiście,
Słoń się wzgórzył w zaroślach, ciemniejąc łbem w liście.
Małpy w żarach niechlujnych pławiły wzrok dziki,
Ogonem nieprzytomne gmatwając storczyki.
Lampart futrem przegrzanym polegał na grzbiecie
I ssał łapę, ślepiami gnuśniejąc w zaświecie,
A mrowiska, skąd mrówki, jak wylew krwi, płyną,
Pachniały młodej mirry chętną wypociną.

Tchu nie stało wieczności! Nie drgnęły upały!
Świat i zaświat tym samym snem nieruchomiały.
Nie bruździły się trawy, nie skrzypiały krzaki,
Nie szumiały mangowce, nie śpiewały ptaki.
Jedna cisza – od nieba, a druga – od lasu –
Cisza ciszy – nie słyszy… Czas nie czuje czasu…

Dżananda, snem trącony, na polanę zboczył
I zaoczył dziewczynę… I znowu zaoczył…
Leżała, dłużąc w trawie swój dreszcz jednolity.
Paw z nią gruchał, a w pawiu tkwił Indra ukryty.
Porzucił praistnienia zjesieniałość górną,
By się nasnuć jej w oczy tak barwno i piórno!
Krył się w ptaku naprędce i krył się nieściśle,
W pawim wątku, jak w trwożnym mętniejąc domyśle –
I puszyściał jej w szyję i szeptał do ucha,
Aż mu coś odszepnęła dziewczyna-szeptucha,
I zaśmiała się nagle z całej w słońcu duszy,
Usznymi paluszkami zatykała uszy.
I dyszała do pawia, a paw do niej dyszał,
Lecz tego, co mówili, Dżananda nie słyszał.
Śniadą w twarzy miał zawiść, a w oczach miał drwinę,
Duchem smaglił się w pawia. Już kochał dziewczynę!
I gdy paw zmyślnym dziobem włos sypki roztrząsał,
Łuk pochwycił i strzałę w łeb ptaka nadąsał!

Spłoszył się Bóg, w ptaszęcym ledwo skryty ciele,
I odfrunął z trzepotem w bliskie różnoziele.
Zlękłym piersiom, gdy strzała żer nowy odgadła,
Zbrakło pawiej osłony. Dziewczyna – upadła!

I o ziem cisnął Indra upierzenie ptasie,
Co w świat, warcząc, pomknęło – i pobladł w bezczasie
I zawołał: „Kto zgadnie człowieka i strzałę?
Jam dla ciebie te piersi powcielał w sny białe!
We mnie godził cios wszelki, tym kształtom zadany!” –
I pokazał na biodrze ciąg dalszy jej rany…
A ciąg dalszy był nieco podobny do kwiatu:
Źdźbło nieba na szypułce Bożego szkarłatu.

„Spal te zwłoki na kwiatach, gdzie zeszła się ze mną,
Gdym cię jeszcze przyszłością miłował daremną!
Kto dziewczynę przybłąkał w twych pragnień ustronie?
Kto wypulchnił jej wargi i wyśnieżył dłonie?
W tęcze pawie wbóstwiony szalenizną ducha –
Kto twe imię – twarz twoją wmawiał jej do ucha?
Kto miłości i smutku nauczył zawczasu,
Byś kochany był pierwej, nim wejdziesz do lasu?
Aleś ty – wzgardco pawia – zamyślił grześć w grobie
Tego, co los twój w piórach rozszeptał i w dziobie?
Boga chciałeś zmóc w ptaku? Nikczemny sen karła!
Ptak odleciał! – Bóg żyje! – Dziewczyna umarła!” –

I zezem spojrzał Indra na śmierć i na życie
I zniknął! – I był tylko ten zanik w błękicie!
I wrzask pawia skądinąd – i cisza niezwłoczna…
A kto widział tę ciszę – ten wie, że widoczna.
I popatrzył Dżananda na zwłoki dziewczęce
I pomyślał: „To właśnie – jej usta, jej ręce…”
I pomyślał osobno: „To właśnie – jej ciało.
Gdzie ów czas, który płynął, nim wszystko się stało?
Trzebaż było aż takiej miłości i trwogi,
Bym ją stracił, gdy byłem już do niej w pół drogi?
Trzebaż było aż Boga i strzały, i pawia,
Bym takiego dosięgnął w ciemności bezprawia?

Gdyby Bóg się nie spłoszył, a ptak się nie minął,
Boga tylko bym zabił! Bóg tylko by zginął!
Ale tak się to niebo skiełznęło po niebie,
Że nie wiem, czy za Boga – czy zmarła za siebie?
I tak się poździerzgało istnienie z istnieniem,
Że śmierć stała się błędem, a błąd – przeznaczeniem!”

I nie wiedział Dżananda, czym w mgłach jego winy
Paw się różni od Boga, a Bóg od dziewczyny?
I nie wiedział, kto strwonił pierś, co się wykrwawia?
On – czy paw nie bez Boga? – Czy Bóg nie bez pawia?
I nie wiedział, czyj zamysł ani zbrodnia czyja?
Kto tu kocha – kto ginie – kto kogo zabija?

 
Wiersz z tomu Poezje wybrane Bolesława Leśmiana, wyd. Zakład Narodowy Ossolińskich, Wrocław 1991.
Czytaj dalej Czytaj mniej
Zaufanie
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Zaufanie

Przedstawiamy fragment powieści.
Hernan Diaz
Trzy przypadki pana O
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Trzy przypadki pana O

Trzy (z aż czterdziestu dziewięciu!) jakże zmyślne opowiadania z książki Łukasza Kaniewskiego „O panu O”. Polecamy – bo warto.
Łukasz Kaniewski
Istota
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Istota

Spotkanie ze zwierzęciem bywa metaforą poezji i chwilowego, lecz głębokiego sensu.
Marta Bocek
Raj utracony. Dokumentacja
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Raj utracony. Dokumentacja

Odgłosy liryczne, szlochy poetyckie – wiersze bywają budowane z niezgody na działania bezbożnej ludzkości. Prezentujemy wiersz o ostatnim tygrysie tasmańskim.
Piotr Gajda
Pan O i sprawy okrągłe
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Pan O i sprawy okrągłe

Dwie krótkie historie o codzienności, która z każdej strony może wyglądać inaczej. Polecamy fragment książki „O panu O”.
Łukasz Kaniewski
Ulubiona rubryka czytelników
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Ulubiona rubryka czytelników

Przedstawiamy rubrykę legendarną, miejsce porad w sprawach szeroko pojętego dobrego wychowania. Zaproponował ją Jerzy Waldorff, prowadziła Janina Ipohorska.
Jan Kamyczek
27 listopada, szkatułkowi więźniowie
Sztuka + Opowieści
Opowieści

27 listopada, szkatułkowi więźniowie

Uświadamianie sobie to proces, który rozpoczyna się znienacka. A potem nie ma już od niego odwrotu i wszystko jest inne. Wiersz o nagłości olśnień przedstawia Marcin Orliński.
Maciej Woźniak
Mrożek do kożucha
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Mrożek do kożucha

Niektórzy zaczynają karierę z wysokiego C, a potem tracą i blask, i rozgłos. Ale są też przypadki odwrotne. I do takich należał Sławomir Mrożek.
Ida Świerkocka
Psalm LXV
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Psalm LXV

Kronika życia wewnątrz wielowymiarowej katastrofy obejmującej całą planetę – Marcin Orliński prezentuje kolejny wiersz w ramach „Wierszówki”.
Julia Fiedorczuk
Ballada o Timothym Touchetcie
Sztuka + Opowieści
Opowieści

Ballada o Timothym Touchetcie

Biblioteka to szkoła życia dla początkującego pisarza. Szczególnie jeśli spotka się w niej nietypowego osobnika…
Amor Towles
Więcej

Fundacja PRZEKRÓJ

Fundacja PRZEKRÓJ powstała w 2018 r. z inicjatywy Tomka Niewiadomskiego. Wyrastamy z tradycji najstarszego pisma społeczno-kulturalnego w Polsce.

Dziś stajemy się nowoczesnym i holistycznym centrum dla tych, którzy chcą w sposób świadomy współtworzyć pozytywne przemiany w sobie i wokół siebie.

ZOBACZ WIĘCEJ

Sztuka + Opowieści

Świat + Ludzie